Blog Charliego Bibliotekarza

Blog Charliego o wszystkim i o niczym.

Posty oznaczone jako ‘sztuka’

Everything is a remix…

Posted by charliethelibrarian w dniu 13 Styczeń 2012

Wielokrotnie powtarzam niczym mantrę zdanie: “WSZYSTKO JUŻ BYŁO”. Do powtarzania tego zdania skłania mnie moja praca w bibliotece, dostęp do starych czasopism, książek, zakurzonych gazet, które umożliwiają mi podróże w czasie:) Za każdym razem przekonuję  się, że ludzie od zawsze byli tacy sami.

Dzisiejsze moje odkrycie nie będzie świeże, może już widzieliście. Ja jestem zachwycony filmami zrobionymi przez Kirbiego  Fergusona, w których bierze pod lupę popkulturę i pokazuje jak wszystko jest samplowane, wykorzystywane ponownie i ponownie. Popkultura to jeden wielki recykling treści i przekazu. Archetypy siedzą w nas głęboko, a twórcy popkultury wykorzystują wciąż te same chwyty, sztuczki i zagrania ubierając je w nowe szaty. Zachęcam do obejrzenia zamieszonych niżej filmów (niestety only in english):

Led Zeppelin bezwstydnie, że tak użyję eufemizmu “aranżowali” utwory innych artystów, specjalnie się z tym nie kryjąc.

Drugi film, tym razem o “Star Wars” i nie tylko:

Niezła jazda prawda? Zdaję sobie sprawę, że takich podobieństw scen można się doszukiwać w niemal każdym filmie, ale Ferguson ładnie tutaj wypunktował zarówno Lucasa jak i Tarantino.

Trzeci film:

Jak dla mnie najciekawszy. Kopiowanie, transformacja lub niby, że bardziej po polskiemu (chyba) przetwarzanie, a na końcu łączenie. Elementy kreacji. Świetny film pokazujący w jaki sposób ludzkość prze do przodu. A nie robiła tego poprzez zakazywanie kopiowania, ale właśnie poprzez twórcze wykorzystanie czyichś pomysłów i stworzenie z tego nowego produktu.

Czwarta część jeszcze się nie ukazała. Zainteresowanych projektem odsyłam na stronę Fergusona:

http://www.everythingisaremix.info/

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Zostaw Komentarz »

Co można z książkami zrobić? Vol. 2 albo i 3.

Posted by charliethelibrarian w dniu 4 Styczeń 2012

Mieliście tak kiedyś, że idziecie sobie, dajmy na to plażą. Patrzycie pod stopy a tam piękna muszelka. Bierzecie w dłoń, spacerujecie dalej, lecz po chwili widzicie jeszcze piękniejszą muszelkę a później znów i po skończonym spacerze wyglądacie jak handlarz muszelkami z Puerto Rico. Mieliście tak?. Ja tak mam z internetami. Przeglądam sobie coś, a tam link do stron/bloga/newsa to se kliknę, a co! Kto bibliotekarzowi zabroni! I tak pacze w te monitory, zachwycam się, podziwiam ludzką kreatywność, zdolności artystyczne i możliwości. Śmieję się z głupoty i debilizmu (wtedy od razu przychodzi mi na myśl Gogol i jego słynny cytat z „Rewizora”). A każda treść coraz lepsza od poprzedniej, zdjęcia piękniejsze, wpisy ciekawsze, no po prostu bajka na bajce bajką pogania.

Znów znalazłem coś w temacie „co można z książkami zrobić”. Otóż jest taki artysta nazywa się Guy Laramee, pochodzi z Kanady. To taki człowiek orkiestra (reżyser, malarz, rzeźbiarz, tynkarz, murarz i akrobata) i w swoich projektach pragnie pokazać erozję kultury i erozję cywilizacji. Na swojej stronie pisze:

“Cultures arise, become obsolete, and are replaced by new ones. With the vanishing of cultures, some people are displaced and destroyed. We are currently told that the paper book is bound to die. The library, as a place, is finished.”

I moje skromne tłumaczenie:

„Kultury się rozwijają, stają się zbędne i w końcu zostają zastąpione przez inne. Wraz ze znikaniem określonych kultur niektórzy ludzie stają się zbędni i zniszczeni. Mówi się nam, że papierowa książka zginie, a biblioteka jako miejsce jest skończona.”.

Dzięki wielkie panie Guy, za tę optymistyczną wizję! Idę po sznur i sam się zniszczę!

Dobra mniejsza z tym. Moją uwagę zwrócił swoimi dwoma projektami „Great Wall” i „Biblios”. Dotyczą one papierowej książki, której wróży się śmierć oraz postępu, który choć ogromny wciąż nie może wykorzenić z nas ludzi, naszej prymitywnej natury. I aby to ludziom uzmysłowić pan Guy zajął się tworzeniem krajobrazów z książek.

Patrzcie i podziwiajcie!

Biblios. Guy Laramee.

Biblios. Guy Laramee.

Biblios. Guy Laramee.

Biblios. Guy Laramee.

Biblios. Guy Laramee.

Biblios. Guy Laramee.

Więcej zdjęć tutaj: BIBLIOS

I teraz inny projekt:

Great Wall. Guy Laramee.

Great Wall. Guy Laramee.

 

Great Wall. Guy Laramee.

Great Wall. Guy Laramee.

 

Great Wall. Guy Laramee.

Great Wall. Guy Laramee.

 

Great Wall. Guy Laramee

Great Wall. Guy Laramee

Więcej na: GREAT WALL

 

Obejrzyjcie sobie resztę zdjęć. Polecam serdecznie.

 

Przy projekcie “Great Wall” jest całkiem interesujący tekst.

The Great Wall

Having recently overthrown the American Empire in the 23rd century, the Chinese Empire set out to chronicle the history of the Great Panics during the 21st and 22nd centuries.

This Herculean undertaking resulted in a historiographical masterwork entitled, The Great Wall. Comprising 100 volumes, this encyclopaedia derives its name from The Great Wall of America, a monumental project to build an impregnable wall around the United States of America so as to protect this land from barbarian invasions. 150 years in the making, this wall ultimately isolated Americans from the rest of the world while sapping the country’s remaining cultural and natural resources. It also undermined the American people’s confidence in systematized hedonism, thus hastening the fall of the American Empire. As we now know this paved the way for China to invade American territory.

The Chinese Empire later ordered a group of scribes to write The Great Wall series. In the course of their duties they familiarized themselves with the libraries of the former USA. Through a strange twist of fate they thereby discovered the ancient sources of their own civilization which the new Middle Kingdom had long ago removed from its libraries. In the end this contact, primarily with Taoism and Chan (Zen) Buddhism, sowed the seeds of the Chinese Empire’s

W skrócie. To taki para historyczny tekst opisujący pracę chińskich uczonych zajmujących się historią Wielkiego Amerykańskiego Muru. Po obaleniu w 23 wieku USA Chińczycy zajęli się historią 21 i 22 wieku, czasami tak zwanej Wielkiej Paniki. USA przez 150 lat otaczały się Wielkim Murem, który w końcu odizolował kraj od reszty świata, jednocześnie wyniszczając ekonomicznie, kulturowo i marnując surowce naturalne całego państwa. Wielki Amerykański Mur przyczynił się do upadku Imperium USA. Chiński Cesarz zlecił napisać historię Muru. Chińscy uczeni zapoznali się ze zbiorami bibliotek amerykańskich i dzięki ich zbiorom odkryli na nowo historię swojej własnej cywilizacji, której nie mogli poznać, gdyż podobnych tekstów nie było w ich państwie.

Całkiem interesujące, nieprawdaż? Historia kołem się toczy:) To tak jak z nami i starożytnością. Gdyby nie Arabowie nie znalibyśmy wielu antycznych myślicieli, filozofów, pisarzy, mędrców.

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 6 »

Elegie papieru…

Posted by charliethelibrarian w dniu 7 Listopad 2011

W jednym z wcześniejszych wpisów napisałem i pokazałem Wam drodzy Czytelnicy i najdroższe Czytelniczki Co można z książkami zrobić…. Przemierzając nieprzepastne zasoby internetu natrafiłem na blog pana Nicka Georgiou (nie wiem czy powinienem odmienić nazwisko, więc lepiej zostawię tak jak jest). Otóż pan ten na swoim blogu pisze o swej sztuce tak:

My art is inspired by the death of the printed word. Books and newspapers are becoming artifacts of the 21st century. As a society we’re shifting away from print consumption and heading straight towards full digital lives.” 

Uwaga! Będę tłumaczył! “Moja sztuka jest inspirowana śmiercią słowa drukowanego. Książki i gazety stają się artefaktami w dwudziestym pierwszym wieku. Jako społeczeństwo oddalamy się  od konsumpcji słowa drukowanego i podążamy wprost w stronę cyfrowego życia.” (tłumaczenie nie jest dosłowne, ale chyba wychwyciłem sens).

Nie będę się tutaj rozwodził nad “death of printed word”, bo nie uważam, że ten świat umiera. Chciałem Wam pokazać fantastyczne rzeźby, instalacje, które ten pan tworzy z gazet i książek.

The Scholar

The Scholar

 

Page 119

Page 119

 

Day of the Dead

Day of the Dead

 

read read read

read read read

Więcej prac na jego blogu: myhumancomputer.blogspot.com. Polecam gorąco!

Ja w pierwszej kolejności miałem skojarzenia z obrazem “Bibliotekarz” niejakiego Giuseppe Arcimboldo. Na pewno jakieś inspiracje były, jednak prace pana Nicka są świetne same w sobie i niektóre powalają na kolana. Przejrzyjcie sobie jego bloga, naprawdę warto!

 

P. S. Swoją drogą ten Giuseppe był naprawdę łebskim facetem. Nazywany pre-surrealistą śmiało sobie poczynał jeśli chodzi o kompozycje w swoich obrazach.

 

 

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 2 »

Charlie na wystawie…

Posted by charliethelibrarian w dniu 1 Październik 2011

Czasem miłe i fajne rzeczy mogą spotkać człowieka z zupełnie niespodziewanej strony i w jak najmniej oczekiwanym momencie. Będzie dzisiaj trochę nieskromnie, bo będę się chwalił!

Otóż jeden z moich wpisów pod tytułem “Miejska twórczość” (to ten w którym opisuję zdjęcia Manifestu Anonimowego Twórcy) stał się inspiracją dla artystki!

Ciąg zdarzeń przyczynowo – skutkowych wyglądał następująco. Anonimowy Twórca zainspirował mnie swoim przekazem. Ja wykorzystując moje doświadczenie, wiedzę i wykształcenie humanistyczne (które dla wielu ludzi jest niczem) opisałem wrażenia jakie Manifest we mnie wywołuje. Moje krytyczne spojrzenie na Manifest, z kolei spodobało się rzeźbiarce Iwonie Demko, która poprosiła o wykorzystanie tekstu w artystycznej instalacji!

No i jest! Wisi! W Centrum Sztuki Współczesnej Solvay w Krakowie! W ramach projektu “Przedmieścia”.

Zapodam Wam kilka fotek, żebyście mieli naoczny pogląd:)

Szatan, wódka, czołgi

Szatan, wódka, czołgi

Miejska Twórczość

Cipa, traktor, kombinerki!

Cipa, traktor, kombinerki!

Wisi sobie ten mój wpis:) Ja osobiście stosunek do tak zwanej modern art mam raczej chłodny. Przyznam Wam się, że prośba Iwony zaskoczyła mnie zupełnie i mile połechtała próżność mą.

Satysfakcja niewątpliwie jest:) I choć rola ma skromna w całym przedsięwzięciu czuję się bardzo zadowolony, że pisanina, którą tutaj uprawiam podoba się:)

 

P. S. Iwony nie znałem wcześniej, trafiła na mojego bloga wpisując różne wulgaryzmy (co nie świadczy najlepiej o mnie:D).

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 6 »

Co można z książkami zrobić?

Posted by charliethelibrarian w dniu 5 Marzec 2011

Książki można nie tylko czytać, mogą stać się naprawdę czymś zupełnie innym.

Otóż jest sobie taki koleś – Brian Dettmer się nazywa i jest artystą urodzonym w Stanach Zjednoczonych. I cóż ten artysta robi? Zajmuje się jak sam pisze w swoim manifeście: zmianą książek z liniowych źródeł informacji na nieliniowe: The richness and depth of the book is universally respected yet often undiscovered [...]. The book’s intended function has decreased and the form remains linear in a non-linear world. By altering physical forms of information and shifting preconceived functions, new and unexpected roles emerge.

Zapodam moje tutaj niedoskonałe tłumaczonko: Bogactwo i głębia książki jest powszechnie szanowana  często jednak wciąż nieodkryta [...]. Domyślna funkcja książki jako nośnika informacji maleje a jej forma pozostaje liniowa w coraz bardziej nieliniowym świecie. Zmieniając fizyczne formy informacji i przesuwając przyjęte z góry funkcje, ujawniane są nowe i nieoczekiwane role książki.

Tak ja przynajmniej zrozumiałem wypowiedź tego pana. Ale do rzeczy. W jaki sposób ten artysta wydobywa owe nowe role. Poniżej trzy obrazki jego dzieł:

Niesamowite prawda? Nie będę wrzucał więcej zdjęć. Wszystko znajdziecie na stronie artysty: Brian Dettmer. Jest tam cała galeria jego twórczości.
Jak on to robi? Sam artysta wyjaśnia proces: In this work I begin with an existing book and seal its edges, creating an enclosed vessel full of unearthed potential. I cut into the surface of the book and dissect through it from the front. I work with knives, tweezers and surgical tools to carve one page at a time, exposing each layer while cutting around ideas and images of interest. Nothing inside the books is relocated or implanted, only removed. Images and ideas are revealed to expose alternate histories and memories.

Słabym jestem tłumaczem ale spróbuję: W moich pracach, zaczynam z istniejącą książką, uszczelniam jej krawędzie, tworzę zamknięte naczynie pełne nieodkrytego potencjału. Wycinam przednią warstwę książki i wnikam w nią. Pracuję z nożami, szczypcami i narzędziami chirurgicznymi rzeźbiąc każdą stronę z osobna, wydobywając z każdej warstwy nowe idee i obrazy. Nie przesuwam niczego w środku książki, niczego również nie dodaję ja tylko usuwam. Obrazy i idee są uwolnione by przedstawić inne historie i wspomnienia.

Zajrzyjcie na jego stronę naprawdę warto.

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , | Komentarzy: 6 »

Miejska “twórczość”…

Posted by charliethelibrarian w dniu 18 Wrzesień 2010

Już wspominałem, że to miasto moje ukochane nie przestaje mnie zaskakiwać wciąż. I tak też było wczoraj. Otóż nie wiem, jak wielu ludzi zwróciło na to uwagę. Koło Kina “Ars” na ulicy świętego Jana idąc w stronę rynku na bocznych ścianach poczynając od kina znajduje się jedyne w swoim rodzaju Manifesto, przekaz, krzyk Anonimowego Twórcy. Nie mogłem się powstrzymać i zrobiłem zdjęcia tego Mocnego, Niepowtarzalnego Aktu Twórczego. Zdjęcia poniżej, później postaram się w swym zadufaniu i przeświadczeniu o mej mądrości i przenikliwości napisać Wam: o co Kurwa moim zdaniem chodziło Anonimowemu Twórcy. Zdjęcia zaserwowane będą w kolejności takiej, jakiej można zobaczyć wpisy na ścianach idąc w stronę rynku. Uważam bowiem, że i kolejność ma tutaj olbrzymie znaczenie.

Śmierć Kutas i Zniszczenie

Śmierć Kutas i Zniszczenie

Szatan Wódka Czołgi

Szatan Wódka Czołgi

Cipa Traktor Kombinerki

Cipa Traktor Kombinerki

Pizda Kombajn i Destrukcja

Pizda Kombajn i Destrukcja

Dlaczego uważam, że jest to świadome dzieło – otóż posiada ono schemat, każdy wpis składa się z trzech słów, rzeczowników. Mamy cztery wpisy po trzy słowa, czyli mamy do czynienia z tetralogią. Co na pewno nie jest przypadkiem. Policzmy jeszcze, że wpisy mają razem dwanaście słów. A nie od dziś wiadomo, że dwunastka jest uważana za magiczną liczbę, albowiem składa się ona z jedynki i dwójki a jedynka występuje przed dwójką a dwójka kolejność swoją zna i występuje za liczbą jeden. Razem połączone nigdy osobno oznaczają dwanaście razy po jeden i sześć razy po dwa.

A teraz moi drodzy Wasz kochany humanista po pięcioletnich studiach, które kosztowały go wątrobę postara się Wam przybliżyć O co chodzi!

Zajmijmy się pierwszym wpisem. Roboczo nazwałem go sobie “Śmierć, kutas i zniszczenie”. Tetralogię otwiera najmocniejszy z akcentów, czyli  przywołanie Śmierci – ostatecznego losu każdego człowieka. Przychodzimy na świat z podpisanym wyrokiem i nic nie jest w stanie tego zmienić (chyba że jest się Elvisem “Love me tender” Presleyem albo Michaelem “Come to my bed young boy” Jacksonem, ale to tylko wyjątki potwierdzające regułę). Każdego dnia naszej egzystencji jesteśmy krok bliżej grobu. Nie jest to pocieszająca myśl. Ewidentnie Anonimowy Twórca nawiązuje tutaj do średniowiecza, gdzie fatalizm i przekonanie o nieuchronności losu towarzyszyły ludziom zawsze i wszędzie. Ja wyczuwam tutaj również powiew Dance Makabre, czyli tańca ze śmiercią gdzie kostucha była wodzirejem a wszyscy musieli pląsać w rytm kości uderzających o kości – co pewnie brzmiało jak kastaniety. Anonimowy Twórca już na samym początku daje odbiorcy wyraźny znak – jesteś prochem i niczym. Następne słowo Kutas – przyznam się, że miałem tutaj spory problem, bo jak wiadomo, kutas w staropolskim to taki element garderoby zwisający u pasa. W dzisiejszej polszczyźnie słowo to również oznacza element zwisający a raczej dyndający u pasa, jednak nie jest to element garderoby. Poszedłem drugim tropem – kutas oznacza członek męski, fallus. Sterczący fallus to symbol płodności, witalności, życia to stamtąd przecież płynie życiodajna sperma. Natomiast zwisający członek to oznaka niemocy, braku sił, słabości. Tutaj uznałem, że kutas oznacza siłę, moc, pożądanie. Dlaczego tak uznałem? Albowiem następnym słowem jest Zniszczenie a wszyscy wiemy, że zniszczenie oznacza zagładę patrz wyżej śmierć. W historii ludzkości wiele zniszczeń przeprowadzonych było właśnie z pożądania, chuci płynących wprost z lędźwi. Patrz “Illiada” Homera, gdzie piękna Helena była przyczyną dziesięcioletniej wojny, która skończyła się zniszczeniem Troi. Anonimowy Twórca bardzo zgrabnie zatacza krąg Śmierć–>Kutas–>Zniszczenie. Zaczyna od śmierci przechodzi w etap afirmacji życia by później znów wrócić do zniszczenia czyli śmierci.

Następny wpis stanowi odrębną część. Pierwsze wykrzyczane słowo to Szatan – wcielenie samego Zła, władca Piekieł i Hadesu, Król Potępionych i Grzeszników. Czysty grzech i brud. Lucifer przecież  nakłania nas do popełniania niegodziwości, morderstw, gwałtów, kradzieży i dłubania w nosie. Jest zaprzeczeniem i przeciwieństwem Boga w Trójcy Jedynego z białą brodą. Kolejny raz Anonimowy Twórca imponuje swoją wiedzą, wykształceniem i erudycją. Wszak Zły i jego Osoba zajmują ludzkość od wieków. “Boska Komedia” Dantego, “Biblia” niejakiego Jahwe, “Faust” Goethego i wiele, wiele innych poruszają temat owego Szatana. Anonimowy Twórca następnym swym słowem uczynił słowo Wódka. I przyznam się, że zabolało to mię jako człowieka, jako Polaka. Bo przecież skoro po Szatanie jest Wódka to musi być ona wymysłem tegoż. To przez Wódkę Szatan obejmuje władzę nad ludzką duszą, upadla ją i zniewala. Ale przecież już nie raz Anonimowy Twórca udowodnił, że jest osobą skomplikowaną oraz nie myśli liniowo. I tu zaświtała iskierka nadziei – Wódka przecież jest środkiem do walki z Szatanem. To dzięki niej człowiek, jako istota na wskroś uduchowiona zyskuje nowe siły, nowe pokłady energii by walczyć ze Złym. Jednak ostatnie słowo drugiej części tetralogii znów położyło cień na mej duszy, są to bowiem Czołgi. Czołgi to wojsko, wojna, narzędzia zabijania i zniszczenia. I właśnie tutaj Anonimowy Twórca zgrabnie nawiązał do ostatniego słowa z części pierwszej czyli zniszczenia. I znów widzimy jak głęboki jest przekaz Anonimowego Twórcy – znów zatacza krąg Szatan–>Wódka–>Czołgi. Zło – walka ze Złem – znów Zło.

Trzecia część tetralogii i jej pierwsze słowo daje nadzieję i otuchę. Cipa czyli vagina, żeński narząd, miejsce skąd pochodzi życie. To kobiece łono jest źródłem cudu jakim jest nowy człowiek. W starożytnych kulturach kobieta i jej łono były czczone nawet bardziej niż fallus. Cipa jest również źródłem przyjemności zarówno dla kobiety jak i mężczyzny. Po raz kolejny Anonimowy Twórca zaskakuje nas swoją wszechstronnością i łatwością, jeśli chodzi o poruszanie się w mętnym świecie symboli i metafory. To naprawdę musi być człowiek renesansu. Świadczy o tym następne słowo czyli Traktor. Symbol wsi. To traktorami obecnie wykonuje się większość prac polowych na polskiej wsi. Anonimowy Twórca pewnie wraca do swoich chłopskich korzeni, jak dajmy na to Kasprowicz w swoim cyklu “Z chałupy”. Ostatnie słowo w trzeciej części to Kombinerki i tutaj Anonimowy Twórca wykazuje się niesłychanym zmysłem i talentem artystycznym, słowem tym wzywa wszystkich robotników by i oni przyłączyli się do oddawania czci dawczyni życia. Anonimowy Twórca nawiązuje tutaj do nurtu literatury socrealistycznej, gdzie pisarze starali się sławić czyny prostych robotników. Trzecia część tetralogii różni się od dwóch pierwszych – otóż napawa ona czytelnika optymizmem i wiarą w “zdrowom” siłę narodu.

Ostatnia czwarta część otwiera się również pozytywnym akcentem, czyli nawiązaniem do dawczyni życia. Otóż Pizda znaczy ni mniej ni więcej to samo co Cipa. Czyli dawczyni życia. Nie będę tutaj się rozpisywał przejdę do następnego słowa.  Kombajn – ja traktuję to po traktorze jako kolejną odezwę do chłopów. Chłopi doskonale znają cykl życia, żyją według pór roku, tutaj Anonimowy Twórca może nawiązywać do “Chłopów” Reymonta i choć “Chłopi” Reymonta, kombajnu nie znali, na pewno doskonale znali cykl pór roku. Kombajn to wezwanie do unowocześnienia, do wyznaczania sobie nowych celów. Kombajn służy do zbierania kur po wioskach, co wiedzą nawet dzieci w przedszkolu, więc chłopi powinni poważnie potraktować bohaterski okrzyk Anonimowego Twórcy. Jednak czwarta część nie kończy się optymistycznie. Ostatnie dwunaste słowo tetralogii to Destrukcja. Anonimowy Twórca zgrabnie łączy pierwszą część z ostatnią. Nie pozostawia nam nawet iskierki nadziei. Wszystko pochłonie wieczna nicość a świat pogrąży się niebycie.

Wielka szkoda, że tak ogromny talent pozostaje anonimowy. Zrobię wszystko co w mej skromnej mocy by głosić dobrą nowinę. Będę skrupulatnie wypatrywał na murach jakichkolwiek oznak działalności Anonimowego Twórcy.

Mam nadzieję, że nie zanudziłem Was zbytnio – sam nie wiem skąd u mnie tyle pokładów energii.

Ja postępując zgodnie z wezwaniami Poety będę dziś uskuteczniał walkę z Szatanem za pomocą Wódki. Zwycięstwa sobie i Wam z całego serca życzę! Bądźcie zdrowi!

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 12 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.