Posty oznaczone jako ‘seks’
Posted by charliethelibrarian w dniu 2 Luty 2012

George R. R. Martin "Taniec ze smokami: Część 1"
Ja z książki łaski Charlie Bibliotekarz pierwszy tego imienia, król niezmierzonych połaci Magazynu Zbiorów Zwartych, władca Szerokich Regałów, namiestnik Zakurzonych Półek, bezpośredni spadkobierca i kontynuator tradycji Deweya, Ranganathana etc.. Wojownik UKD i obrońca Katalogu Alfabetycznego. Ja rycerz Rewersu powiadam Wam moi drodzy czytelnicy, że z każdej rzeczy początkiem następuje jej koniec. I tak jak Martina lekturę zacząłem tak na chwilę dzisiejszą ją zakończyłem. Informacja ta napawa mnie smutkiem i rozpaczą, jednak na horyzoncie świta jutrzenka nadziei i radości. Otóż za niecałe dni dwadzieścia ukaże światu swe dziewicze stronice kolejna część „Pieśni Lodu i Ognia” wydana sumptem wydawnictwa Zysk i S-ka. Dlatego przerwa w lekturze zbyt długą nie będzie, a wyczekiwanie sprawi, że apetyt ostrzejszy się stanie i danie książkowe smakować Charliemu lepiej będzie.
Jednakże by nie zapomnieć o wydarzeniach dziejących się w „Tańcu ze smokami” krótkie spoilery. Wróciliśmy do starych bohaterów – Tyrion bierze udział (nie z własnej woli) w spisku mającemu za zadanie przywrócić na tron syna Rhaegara, który wcale nie został zabity. Wpada w ręce ser Joraha. Ser Jorah pragnie oddać Krasnala Daenerys i wkupić się z powrotem w jej łaski. Królowa smoków nie daje sobie rady, jako władczyni Meeryn. Odnoszę wrażenie, że Martin nie lubi kobiet i z każdej swej bohaterki robi po pewnym czasie irytującą pindę. Daenerys zaczęła świetnie, ale w tym tomie zwyczajnie mnie wkurza. Jon Snow robi co może na Murze, a może niewiele i nuże Inni ich dopadną i Mur padnie snadnie. Bękart Boltona to kawał skurwysyna i psychopaty oraz zboczeńca. Mam nadzieję, że Theon Sprzedawczyk (który żyje!) otrząśnie się ze strachu przed Bękartem Boltona i przestanie być Fetorem. Davos także żyje! I radzi sobie całkiem nieźle. Polubiłem Cebulowego Rycerza i mam nadzieję, że Martin tak szybko nie skaże go ponownie na śmierć tym razem prawdziwą. I jest Bran! Spotkał trójoką wronę i uczy się latać. Zaczną go powoli zżerać czardrzewa i zostanie na zawsze w jaskini z leśnymi dziadkami dziećmi.
W tej części, która toczy się równocześnie z wydarzeniami z „Uczty wron” mamy to do czego przyzwyczaił nas Martin. Humor (na czoło zdecydowanie wysuwa się tutaj Ed Cierpiętnik i jego fatalistyczna filozofia życiowa), zaskakujące zwroty akcji (które mogą się wydawać czasem naciągane – taki Theon na przykład lub młody Gryf), ale nie przeszkadzało mi to wciągnąć powietrza i mruknąć kilkukrotnie: Osz kurwa! Jest też znacznie więcej takich rzeczy jak:
Krew, flaki, walka, miecze, czary, smoki, magia, olbrzymy, dziwki, dziewki, seks, sperma, tortury, gwałty, morderstwa, plamy na honorze i na spodniach, wilkory, Inni, Mur, zima nadchodzi, królów, niewolników, seks, dużo seksu, dziewice, rozdziewiczanie, trupy, chodzące trupy, złoto, dużo złota, miłość, nienawiść, sprawiedliwość, żądza, władza, zdrada, korony, trony, wrony, upiory, mamony, burdele i inne duperele (dobra burdeli jest niedużo).
Zostaje mi teraz czytać inne książki, które leżały odłogiem jak część pola w trójpolówce i odliczać czas do premiery części drugiej.
P. S. Nie myślcie, że nie śledzę bieżących wydarzeń. Polska literatura straciła wyjątkową osobę, Wisława Szymborska odcisnęła swoje piętno na kulturze naszego kraju, bardzo głębokie piętno. Jej brak odczujemy dotkliwie.
Opublikowany w Książki | Otagowane: bran, burdele, chodzące trupy, czary, część pierwsza, dużo seksu, dużo złota, dziewice, dziewki, dziwki, flaki, george r. r. martin, gwałty, Inni, korony, krasnal, królów, krew, książka, literatura amerykańcka, magia, mamony, miecze, miłość, morderstwa, Mur, niewolników, olbrzymy, północ, plamy na honorze i na spodniach, recenzja, rozdziewiczanie, seks, siedem królestw, smoki, sperma, taniec ze smokami, theon, tortury, trony, trupy, tyrion, upiory, walka, westeros, wilkory, winter is coming, wisława szymborska, wrony, władza, zdrada, zima nadchodzi, złoto, żelaźni ludzie, żądza | Komentarzy: 9 »
Posted by charliethelibrarian w dniu 29 Styczeń 2012

George R. R. Martin "Uczta dla wron: Sieć spisków"
Biedne Westeros, biedne Siedem Królestw. Łuny pożarów, gnijące trupy konsumowane przez wrony, wilki. Biedne Westeros władane przez tępą blondynkę, która myśli, że jest sprytna i przebiegła niczym Tywin Lannister. Naprawdę miło jest patrzeć jak Cersei pogrąża się w niebycie. Choć smutno robi się człowiekowi na myśl o losie królestwa do którego przyszła zima, a spichrze puste.
Skończyłem kolejny podtom:) Czytało się bardzo dobrze. Martin jak zwykle na poziomie. Co prawda nie ma Tyriona, nie ma Jona Snow, ale przecież opowieść dotyczy wielu ludzi i całego Westeros. Po skończonej “Sieci spisków” doceniłem zabieg Martina dotyczący przeniesienia akcji i opowiedzenia historii z innymi bohaterami. Jamie wzbudza sympatię, Brienne – mam nadzieję, że nic jej nie będzie. Sam Tarly zaczyna stawać się prawdziwym mężczyzną.Cersei wspomniana wcześniej przeze mnie, daje prawdziwy popis głupoty i wpada we własne sidła. A taka miała być sprytna. Sansa Stark i Littlefinger na pewno zamieszają jeszcze konkretnie. Trzeba przyznać, że Petyr ma łeb nie od parady. Tylko jakie są jego prawdziwe zamiary? Tego bardzo chciałbym się dowiedzieć:)
W “Sieci spisków” akcja toczy się wręcz leniwie. Jest kilka momentów bardziej żywych, w których na chwilkę pojawia się to co lubimy czyli:
Krew, flaki, walka, miecze, czary, smoki, magia, olbrzymy, dziwki, dziewki, seks, sperma, tortury, gwałty, morderstwa, plamy na honorze i na spodniach, wilkory, Inni, Mur, zima nadchodzi, królów, niewolników, seks, dużo seksu, dziewice, rozdziewiczanie, trupy, chodzące trupy, złoto, dużo złota, miłość, nienawiść, sprawiedliwość, żądza, władza, zdrada, korony, trony, wrony, upiory, mamony, burdele i inne duperele.
Nie jest jednak tego tak dużo jak w “Nawałnicy mieczy”.
Przede mną “Taniec ze smokami cz. 1″. Później trzeba czekać na premierę, ale to już pod koniec lutego:) Przynajmniej uwolnię się na chwilę od Martina (Choć nie wiem czy tego chcę:)
Opublikowany w Książki | Otagowane: burdele, cersei, chodzące trupy, czary, dużo seksu, dużo złota, dziewice, dziewki, dziwki, fantastyka, flaki, george r. r. martin, gwałty, Inni, korony, królów, krew, książka, literatura amerykańska, magia, mamony, miecze, miłość, morderstwa, Mur, nienawiść, niewolników, olbrzymy, plamy na honorze i na spodniach, recenzja, rozdziewiczanie, seks, sieć spisków, smoki, sperma, sprawiedliwość, tortury, trony, trupy, uczta dla wron, uczta dla wron: sieć spisków, upiory, walka, westeros, wilkory, wrony, władza, zdrada, zima nadchodzi, złoto, żądza | Komentarzy: 2 »
Posted by charliethelibrarian w dniu 27 Styczeń 2012

George R. R. Martin "Uczta dla wron: Cienie śmierci"
Idę jak burza! Jak sztorm! Jak nawałnica, może mieczy, a może zwyczajna, gradowa taka? Następny tom połknięty, przetrawiony. I jaka ta „Uczta dla wron” jest?
Siedzą sobie te wrony i żrą tę padlinę i kraczą. Oj, jak dużo one kraczą! I tylko to robią. W porównaniu z poprzednim tomem NIC się nie dzieje! Martin musiał nowych bohaterów wprowadzić na arenę wydarzeń, bo sporo z poprzednich zostało przez wrony zjedzonych. Mamy więc Brienne, która szuka Sansy Stark, bo złożyła przysięgę Jamiemu Królobójcy. Cersei, złotowłosą królową. I kilka pomniejszych postaci, które natychmiast giną.
Nawet nie będę spoilerował tak bardzo. Zarysuję w skrócie akcję. Arya ucieka do Braavos, gdzie wstępuje do zakonu Boga o wielu twarzach. Grubas ser Świnka też jest w Braavos, lord dowódca Nocnej Straży wysłał go do Cytadeli, by zaczął się uczyć i został maestrem. Wędruje z nim Goździk wraz z dzieciakiem Mance’a Rydera i stary maester Aemon oraz brat z Nocnej Straży, który zaczyna się szlajać po burdelach. Cersei sprawuję władzę, jest jednak krótkowzroczna, butna, i myśli, że jest najmądrzejsza (długo tak nie pociągnie). Jamie próbuje siostrze przemówić do rozumu, ale ta nie chce go słuchać. Gdzieś tam się przebija informacja, że ścięli Cebulowego Rycerza – naprawdę szkoda. Mam nadzieję, że to podła plotka jest. Ogar podobno złapał niezły wkurw i grasuje po dorzeczu gwałcąc i zabijając, co się tylko da. Sansa siedzi w Orlim Gnieździe z Littlefingerem i powoli poddaje się jego urokowi. Wątek młodej Myrcelli Lannister, która jest w Dorne może tutaj namieszać całkiem sporo, lecz na razie nic się nie dzieje.
„Ucztę dla wron: Cienie śmierci” dobrze się czyta, ale nie ma tutaj, wielu rzeczy z poprzednich tomów, takich jak:
Krew, flaki, walka, miecze, czary, smoki, magia, olbrzymy, dziwki, dziewki, seks, sperma, tortury, gwałty, morderstwa, plamy na honorze i na spodniach, wilkory, Inni, Mur, zima nadchodzi, królów, niewolników, seks, dużo seksu, dziewice, rozdziewiczanie, trupy, chodzące trupy, złoto, dużo złota, miłość, nienawiść, sprawiedliwość, żądza, władza, zdrada, korony, trony, wrony, upiory, mamony, burdele i inne duperele. No dobra, dużo wron jest.
A tak się czyta książki w „Uczcie dla wron”:
„Sam był zmęczony jak pies, ale trudno mu było przerwać. Jeszcze tylko jedna księga — obiecywał sobie w duchu. — Potem odpocznę. Jeden foliał, jeszcze tylko jeden. Jeszcze jedna stronica, a potem pójdę na górę odpocząć i coś zjeść. Ale po jednej stronicy zawsze była następna i następna, a pod stosami kryły się kolejne księgi.”
Macie tak?
Opublikowany w Książki | Otagowane: boga, brienne, burdele, cersei, chodzące trupy, czary, dorne, dużo seksu, dużo złota, dziewice, dziewki, dziwki, fantastyka, flaki, george r. r. martin, gwałty, i inne duperele, Inni, jamie, korony, królów, krew, książka, lannister, literatura amerykańska, low fanatsy, magia, mamony, miecze, miłość, morderstwa, Mur, nienawiść, niewolników, olbrzymy, plamy na honorze i na spodniach, postaci, recenzja, rozdziewiczanie, sansa, seks, smoki, sperma, sprawiedliwość, tortury, trony, trupy, uczta dla wron, uczta dla wron: cienie śmierci, upiory, walka, westeros, wilkory, wron, wrony, władza, zdrada, zima nadchodzi, złoto, żądza | Komentarzy: 4 »
Posted by charliethelibrarian w dniu 24 Styczeń 2012

George R. R. Marin "Nawałnica mieczy: Krew i złoto"
Skończyłem! Skończyłem kolejny tom! Dumny z siebie jestem jak jasna cholera, zadowolony jak spasiony Garfield po wsunięciu kilku lazanii. A wiecie co jest najlepsze? Bezczelnie wołam jeszcze! Martin zaczarował mnie zupełnie:) „Krew i złoto” obfituje w takie ilości tego samego co w poprzednich tomach, tyle, że w znacznie skondensowanej dawce. Mam więc: Krew, flaki, walka, miecze, czary, smoki, magia, olbrzymy, dziwki, dziewki, seks, sperma, tortury, gwałty, morderstwa, plamy na honorze i na spodniach, wilkory, Inni, Mur, zima nadchodzi, królów, niewolników, seks, dużo seksu, dziewice, rozdziewiczanie, trupy, chodzące trupy, złoto, dużo złota, miłość, nienawiść, sprawiedliwość, żądza, władza, zdrada, korony, trony, wrony, upiory, mamony, burdele i inne duperele.
Po prostu miodzio. Dzieje się dużo, zwroty akcji są niesamowite i zaskakujące!
Dobra spoilerujemy:
Jon Snow – młody pnie się w górę, jest wierny, odważny, mądry i szlachetny. Stoi na Murze i nikt nie przejdzie mu pod jego czujnym okiem:) Wątek Jona zrobił się bardziej interesujący i ciekawy.
Jamie Lannister – przeżywa swoiste nawrócenie, staje się bardziej szlachetny i honorowy. Stara się naprawić swoje błędy i postępować zgodnie z własnym sumieniem, które nagle mu się wykształciło.
Tyrion Lannister – Krasnal był w sporych opałach, oskarżony o zabójstwo bratanka, miał być skazany na śmierć. Jamie pomaga mu uciec. Dla mnie stanowczo za mało Tyrionka było. Choć on z kolei trochę przechyla się na szalę zła. Jego historia miłosna z pierwszą żoną jest bardziej rozczulająca niż myślałem.
Sam Tarlyn – mało go, ale daje radę. Przeprowadził Goździk. Pomógł Jonowi zostać kimś ważnym. Choć wciąż walczy z otyłością to jednak zaczyna robić postępy jeśli chodzi o posiadanie takiej cechy charakteru jak odwaga.
Bran Stark – prawie w ogóle go nie widać. Pojechał na łosiu za Mur do trójokiej wrony nauczyć się latać (brzmi osobliwie, ale taka jest prawda).
Arya Stark – te kobiety z rodu Starków naprawdę mają tendencję do wkurzania mnie. Arya wędruje z Ogarem, lecz trafia na „Krwawe Gody” w Bliźniakach i muszą uciekać. Później to ona ucieka od Ogara co jest głupim posunięciem, ale dzięki pewnej monecie dostaje się na statek z Braavos.
Daenerys – zdobywa kolejne miasto, postanawia jednak odpocząć i zostaje w jednym z miast, które podbiła. Ma problemy ze swoją popędem seksualnym i podejrzewam, że to może sprawić jej dużo kłopotów.
Davos Cebulowy Rycerz – mało go było, ale postępuje szlachetnie i jest prawdziwym głosem rozsądku dla Stannisa.
Catelyn Stark – oj, oj, oj. Tego się nie spodziewałem. Biedactwo dostało od życia potężnego kopa w tyłek, albo raczej miecz w gardło…
Sansa Stark – niestety nie była szczęśliwa w związku małżeńskim z Tyrionem. Zapewne wynikało to z jej oziębłości seksualnej i zupełnego braku poczucia humoru. Udaje jej się jednak zbiec z Królewskiej Przystani przy pomocy Littlefingera, który ewidentnie ma na nią chrapkę.
To tyle. Zadziwiające jak działa umysł ludzki. Wspominałem, że Martina czytałem w liceum. Moje dwie szare komórki przechowały zaledwie strzępy informacji dotyczących cyklu „Pieśń Lodu i Ognia”, ale z całkowitą jasnością i wyrazistością pamiętam fragment, który odnosił się do powiedzenia, że Tywin Lannister sra złotem. Oto ten fragment:
„Fetor, który wypełnił wychodek świadczył jednak dobitnie, że często powtarzany żart o jego ojcu był tylko kolejnym kłamstwem. Okazało się, że Tywin Lannister wcale nie srał złotem.”
Ten fragment pamiętałem bardzo dobrze i czytając kolejne tomy cyklu z niecierpliwością czekałem na niego. No i wreszcie się doczekałem. Nie wiem dlaczego akurat ten fragment. Nie będę tego faktu zgłębiał, bo mogę się przerazić tym co wyjdzie na jaw. Niech wam wystarczy tylko ta refleksja nad kondycją umysłową Charliego…
Dwa podtomy trzeciego tomu(sic!) zdecydowanie rządzą!
Opublikowany w Książki | Otagowane: burdele i inne duperele, charlie, chodzące trupy, czary, dużo seksu, dużo złota, dziewice, dziewki, dziwki, fantastyka, flaki, george r. r. martin, gwałty, Inni, jon snow, korony, królów, krew, krew i złoto, książka, literatura amerykańska, magia, mamony, miecze, miłość, morderstwa, Mur, nawałnica mieczy, nawałnica mieczy: krew i złoto, nienawiść, niewolników, olbrzymy, plamy na honorze i na spodniach, recenzja, rozdziewiczanie, seks, smoki, sperma, sprawiedliwość, stark, tortury, trony, trupy, upiory, walka, westeros, wilkory, winter is coming, wrony, władza, zdrada, zima nadchodzi, złoto, żądza | Komentarzy: 4 »
Posted by charliethelibrarian w dniu 20 Styczeń 2012

George R. R. Martin "Nawałnica mieczy: Stal i śnieg"
Uff! Udało mi się zdobyć trzeci tom „Pieśni Lodu i Ognia”. Dokładniej to 3.1 (sprytny ten Martin). Niestety Agnes nie jestem w stanie Ci pomóc
Co my mamy w trzecim tomie, zasadniczo to samo co w dwóch poprzednich. Krew, flaki, walka, miecze, czary, smoki, magia, olbrzymy, dziwki, dziewki, seks, sperma, tortury, gwałty, morderstwa, plamy na honorze i na spodniach, wilkory, Inni, Mur, zima nadchodzi, królów, niewolników, seks, dużo seksu, dziewice, rozdziewiczanie, trupy, chodzące trupy, złoto, dużo złota, miłość, nienawiść, sprawiedliwość, żądza, władza, zdrada, korony, trony, wrony, upiory, mamony, burdele i inne duperele. (Dam sobie to do tagów:)
Martin posiada talent ogromny. Ledwo skończyłem „Stal i śnieg”, a już mi się chce czytać następny tom. I przyblokował wszelkie inne moje lektury. Nie spocznę dopóki nie przeczytam wszystkiego, wtedy odetchnę z ulgą i spocznę w moim Winterfell Krakowskim, bo zima nadeszła:)
Będę teraz SPOILEROWAŁ, bo dużo się wydarzyło i jak będę stary i będę chciał pokazać wnukom mój kawałek Internetu, to chciałbym móc pamiętać co ja właściwie czytałem.
Arrya ma mnóstwo przygód, jest zadziorna, bezczelna, odważna i bardzo często głupia. Trafia od jednych band do drugich za każdym razem udaje jej się uniknąć niebezpieczeństwa:) Pod koniec zostaje porwana przez Ogara Sandora Clegana, który chce ją odstawić za solidny okup rodzinie. Jej przygody lubię czytać, bo nie wiadomo z czym wyskoczy.
Jon Snow bękart Neda przyłącza się do dzikich, z nimi wędruje i poznaje również smak kobiecego ciałka. Przedziera się z bandą dzikich za Mur aby zaatakować Czarny Zamek, udaje mu się uciec i ostrzec resztę braci z Czarnego Zamku. Jakoś tak wcześniej budzący moją sympatię, chłopak z białym wilkorem tym razem trochę przynudzał. No nic zobaczymy co mu Marin wyszykował w 3.2.
Samwell Tarly Nowy bohater, ser Świnka cudem przeżywa atak Innych na Pięść Starych Ludzi, w nocnej bitwie Czarna Straż zostaje rozgromiona. Nieliczni docierają do Twierdzy Castera, po drodze Samwell zabija Innego obsydianowym sztyletem. W grodzie Castera dochodzi do buntu i wzajemnego wyrzynania się. Samwell znów cudem przeżywa, ucieka z Goździk (to córka i żona Castera) oraz jej nowo narodzonym synem. Ciekawy wątek, zobaczymy co grubasek wymyśli.
Jamie Lannister też nówka postać, trochę dostaje po dupie od życia. Krwawi Komedianci ucinają mu prawą dłoń. Koleś jest zabawny, ironiczny i o dziwo ma dużo tajemnic do wyjawienia. Miło, że Martin wprowadził go na scenę.
Davos Cebulowy Rycerz. Polubiłem gościa w „Starciu królów” i dobrze, że się uratował. Zostaje lordem i mówi prawdę w oczy Stannisowi, ale jakoś szczególnie nie za dużo tam się dzieje.
Tyrion. Za mało Krasnala! Stanowczo za mało. I jakiś taki smętny się zrobił. I jeszcze brzydszy niż był, bo mu ucięli nochala w bitwie. Zmuszony został poślubić Sansę Stark! Półmężczyzna jedną z moich ulubionych postaci.
Daenerys. Młoda radzi sobie zadziwiająco dobrze i nawet, aż za bardzo. Jak na kilkunastoletnie dziewczę, udaje jej się zrobić w balona potężnych handlarzy niewolnikami z Astaportu i zyskać Nieskalanych i zrobić sobie potężną armię. Mam nadzieję, że Matka Smoków da jeszcze ognia:)
Bran. Mało go, póki co wędruje na Mur żeby opanować sztukę wstępowania w ciała zwierząt.
Cateyln Stark i Sansa Stark – nie chce mi się o tych dwóch babach pisać. Wkurwiają mnie niemiłosiernie. Cateyln to taka mamałyga, która życzy śmierci wszystkim tylko nie swojej rodzince i niczym nie różni się od Cersei, a Sansa mogłaby rozłożyć nogi przed Krasnalem – co prawda nie jest urodziwy, lecz na miłosnej sztuce się zna:)
Alem się rozpisał! No, ale to wystarczy mi, żeby ogarnąć te dłużyzny:) Przeczucie mam, że Sandor Clegane będzie jakimś dobrym kolesiem:)
Opublikowany w Książki | Otagowane: burdele, chodzące trupy, czary, dużo seksu, dużo złota, dziewice, dziewki, dziwki, fantasy, fatnastyka, flaki, george r. r. martin, gwałty, Inni, korony, królów, krew, książka, literatura, literatura amerykańska, magia, mamony, miecze, miłość, morderstwa, Mur, nawałnica mieczy: stal i śnieg, nienawiść, niewolników, olbrzymy, pieśń, pieśń lodu i ognia, plamy na honorze i na spodniach, recenzja, rozdziewiczanie, seks, smoki, sperma, sprawiedliwość, tortury, trony, trupy, upiory, walka, wilkory, wrony, władza, zdrada, zima nadchodzi, złoto, żądza | Komentarzy: 7 »
Posted by charliethelibrarian w dniu 11 Styczeń 2012

Irvine Welsh "Sekrety..."
Oglądaliście „Trainspotting”? Zakładam, że tak. Ja oglądałem ten film wielokrotnie, uwielbiam jego klimat, aktorów i szkocki akcent. Przez bardzo długi czas nie zdawałem sobie sprawy, że „Trainspotting” to ekranizacja książki! Wielokrotnie obiecywałem sobie przeczytanie „Trainspotting”, nawet trzymałem egzemplarz w swoich bibliotekarskich paluchach w Taniej Książce na ul. Grodzkiej. Przekartkowałem go i nie spodobały mi się tłumaczenia ksywek głównych bohaterów… Film wrył mi się tak głęboko w świadomość, że trochę minie zanim zabiorę się za książkę. Mam po prostu obawy, co do tłumaczenia.
Dlatego świadomie lub mniej świadomie zacząłem od ostatniej książki autora „Trainspotting”. Jakie wrażenia po lekturze, spytacie się moi drodzy czytelnicy? Poczekajcie chwilkę, tylko wypiję trzy jasne piwa, załyczę łyskacza i wciągnę kreskę koki, po drodze jeszcze zaliczę barmankę, wywołam kilka bójek i pójdę sobie w siną dal uliczkami Edynburga… Ups! Chyba coś mi się pomieszało, ale tak już w tej książce jest. Ona (ta książka) ocieka alkoholem i innymi używkami. Wóda, piwsko, whisky, wino, koka, amfa, hasz – tak się bawi urzędnik miejski w Edynburgu, Danny Skinner. Młodzieniec na stanowisku, inteligentny i wygadany. Spędza wolny czas znieczulając się wszelkimi możliwymi wyrobami spirytusowymi jakie ma do zaoferowania szkockie miasto Edynburg… Odczułem nić łączącą mnie i Skinnera. Sam wielokrotnie na tym blogu wspominałem o moich „flirtach” z etanolem odbywających się praktycznie co weekend. Na przykład tutaj, i tutaj, o jeszcze tam i tu, a tego linka również nie dałem jeszcze. Czy wspominałem o tym? Nie ma co ukrywać – „czarodziejka gorzałka tańczyła ze mną” i wciąż lubi sobie ze mną zatańczyć, ale nie tak często jak dawniej:) Wracając do Skinnera to postać dość skomplikowana – czyta poezję, potrafi być współczujący jednak na zewnątrz z reguły okazuje się być zimnym draniem i chamem. Ogólnie nie wzbudzał we mnie zbytniej sympatii. Na własnej skórze przekonuje się o tym nowy pracownik urzędu miejskiego Brian Kibby. Pierdołowaty i nieśmiały chłopak, który jest zupełnym przeciwieństwem pewnego siebie, aroganckiego i wyszczekanego Skinnera. Danny od początku nie lubi Briana, z czasem zaczyna go nienawidzić. Nienawiścią tak silną, że zaowocuje ona zaskakują klątwą, która nieodwracalnie połączy Danny’ego i Briana. Nie będę tutaj zdradzał szczegółów, ale książka w pewnym momencie ostro nabiera tempa. Danny również ma problem z ojcem, a dokładniej z jego brakiem. Skinner był wychowywany przez samotną matkę, starą punkówę, która za Chiny ludowe nie chciała mu powiedzieć, kto jest jego starym. Dlatego też nasz Danny rusza na poszukiwanie ojczulka. Podejrzenia padają na kucharzy pracujących w latach osiemdziesiątych w pewnym edynburskim lokalu.
Książka ma klimat, czułem smród pubów, niemal razem z Dannym chlałem wódę i żłopałem piwsko. W Edynburgu nie byłem, ale byłem w Walii i wyobrażam sobie, ze puby w Szkocji przypominają te walijskie:) Plastyczny język i barwne opisy sprawiały, że książka żyła. W sumie po jej przeczytaniu doszedłem do wniosku, że przydałoby się ją czytać po kilku browarkach albo kilku głębszych:)
Żeby nie było tak różowo – na początku nie za bardzo jakoś szło mi czytanie, pierwszych kilkadziesiąt kartek wywoływało pytanie: O czym to kurwa jest? Dopiero później książka mnie wciągnęła i łyknąłem ją jak pierwsze piwo albo setkę wódki w sobotni wieczór tzn. szybko i bez popity (bez popity oczywiście wódzię, bo przecież piwa się nie przepija).
Czy po lekturze mam jakieś głębokie myśli, egzystencjalne przemyślania oraz filozoficzne rozmyślania? I am simple man, i nie lubię pisać o życiu, jego prawdach, metafizycznych doznaniach, zostawiam to innym. Po lekturze „Sekretów…” mogę powiedzieć tyle – życie jest niesprawiedliwe, Edynburg ponury, a wóda pokona każdego, choćby nawet był kozakiem nad kozakami. Pokona i zmusi do przyznania, że to ona jest władczynią życia i śmierci.
Opublikowany w Książki | Otagowane: alkohol, amfa, dorian grey, edynburg, hasz, irvine welsh, koka, książka, kucharze, literatura szkocka, narkotyki, ojciec, piwko, piwo, powrót zza grobu, punk, recenzja, sekrety sypialni mistrzów kuchni, seks, szkocja, szkocka z lodem, trainspotting, wóda, whisky, wielka brytania, wątroba | Komentarzy: 4 »
Posted by charliethelibrarian w dniu 13 Październik 2011

Jacek Dehnel "Saturn..."
Goya Francisco to znane nazwisko. Nawet prawdziwemu ignorantowi w dziedzinie malarstwa obiło się to nazwisko o ignoranckie uszy. Jakieś tam Spanie rozumu i budzenie się duchów, albo coś o rozstrzelaniu powstańców warszawskich, a może raczej madryckich. W każdym bądź razie Goya wielkim malarzem był i długo żył. (Naprawdę żył długo). Jak mi mówi Wikipedia (licząca sobie dziesięć lat internetowa encyklopedia, bez której polscy uczniowie i studenci nie potrafią się obejść. Przyganiał kocioł garnkowi – nawet ja bibliotekarz korzystam z niej!) Goya był malarzem, który chciał oddać dziejową sprawiedliwość i unowocześnił malarstwo. To krótkie wprowadzenie miało na celu uświadomienie, (w bardzo ograniczonym zakresie) ignorantów w dziedzinie malarstwa, że Goya to nie byle kto!
Trzech mężczyzn, trzy punkty widzenia, trzy istoty ludzkie. Francisco – uznany i rozchwytywany malarz, Javier jego syn z talentem malarskim, ale bez natchnienia. Gdzieś tam w połowie pojawia się Mariano, wnuk Francisca (przepraszam, że tak piszę z hiszpańska, ale po prostu lepiej to brzmi, niż jakiś Franek). Każdy dostał swój głos na kartach książki. I mówią. Jak oni mówią! O swoich bolączkach i radościach! O tym jak Javier nienawidzi ojca, który w jego oczach jest rozpasanym, wyuzdanym capem. Francisco z kolei z pogardą patrzy na syna, apatycznego, kluchowatego i niezdarnego, który cały dzień siedzi w domu i czyta książki. Ani do burdelu nie pójdzie, żadnej dziwki nie przerżnie. Francisco mówi, że on, gdy był w wieku swego syna to żadnej dziewce nie przepuścił. Tak im sakwy trzepał, że nawet grosik nie zostawał, to nie moje to “Testosteron“. Javier ogromny żal do ojca chowa, za brak szacunku do matki, która z milczeniem godzi się na wyczyny męża. Kobiety zresztą na w wypowiedziach trzech pokoleń mężczyzn z rodziny Goi się nie liczą. To opowieść synów o ojcach i ojców o synach. Do tego dochodzi wnuk. Gardzący ojcem, a uwielbiający dziadka. Opowieści tych trzech mężczyzn dotyczą ostatecznego rozrachunku, w którym i tak niedaleko pada jabłko od jabłoni. O zatrutym drzewie genealogicznym, które przekazuje błędy dalej i dalej i dalej. Powielając schematy, którym na początku się zaprzecza. O braku szczerości, niedomówieniach, które nie wyjaśnione nabrzmiewają do ogromnych problemów. Jeśli pojawi się jakiś gest czułości, akceptacji i zrozumienia natychmiast kryje się go pod maską gburowatości. Ot, takie rodzinne życie.
Jaka to świetna książka! To jest literatura przez duże L. Dehnel ma prawdziwy talent. Jakiż zasób słów, jakie piękne teksty. I zazdrość mnie bierze, za ten jego talent. Zazdrość, a jednocześnie radość, że mogę sobie takiego Dehnela poczytać. Podobnie jak w Fotoplastikonie, Dehnel maluje. Maluje słowami jak Goya pędzlem. Wydobywa na świat najczarniejsze barwy i myśli bohaterów. Wszystko takie sugestywne i żywe. PRAWDZIWE. Czytając nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że tak mogły wyglądać relacje rodzinne w domu Goya. Polecam tę książkę każdemu!
Byłbym zapomniał – inspiracją do napisania książki były tak zwane “Czarne obrazy”, malowidła w domu, w którym przebywał Goya na starość. Obrazy są mocno niepokojące i mroczne. Wypowiedzi mężczyzn z rodziny Goya przerywane są interpretacją malowideł. Sugestywną, mocną, niebanalną.
P. S. Autor w związku z ostatnimi rewelacjami dotyczącymi autorstwa dzieł Goi (podobno nie namalował kilku swoich rzeczy) wysnuwa śmiałą tezę, która jest może i podyktowana wyobraźnią Dehnela, ale całkiem prawdopodobna i możliwa. Nie będę zdradzał szczegółów, zachęcam do czytania:)
P. S. 2 Garść obrazów Goi TU i TU. I jeszcze może Europeana. I “Czarne obrazy” z angielskiej Wikipedii.
Opublikowany w Książki | Otagowane: black paintings, czarne obrazy, francisco goya, francja, goya, hiszpania, Jacek Dehnel, kobiety, książka, literatura polska, malarstwo, malarz, obrazy, recenzja, rodzina, sakwa, Saturn: Czarne obrazy z życia mężczyzn z rodziny Goya, seks, testosteron, wikipedia | Zostaw Komentarz »
Posted by charliethelibrarian w dniu 31 Maj 2011

Erskine Caldwell "Poletko pana Boga"
Jest piękny majowy wieczór, ostatni majowy wieczór roku 2011. A Charlie zamiast siedzieć gdzieś na piwku siedzi przed lapkiem. Co prawda dopiero wrócił z zimnego browarka, ale wciąż czuje niedosyt. Po raz pierwszy od dawna włączyłem TV a tu niespodzianka na jedynce leci Terminator jedynka. I choć opowieść o gościu co się po czesku nazywał “Elektronicky mordulec” liczy już sobie tyle samo lat co CHARLIE, (i to bez jednego dnia) to wciąż potrafi zainteresować widzów (pewnie znacznie lepiej niż Charlie). Dobra dość dygresji i pisania o sobie w trzeciej osobie. Będzie o książce, którą skończyłem czytać. Raczej z reguły nie piszę o książkach, których nie skończyłem czytać ale to się rozumie samo przez się.
Skąd w ogóle przyszło mi do głowy żeby przeczytać “Poletko…”. Otóż trafiłem na jakąś entuzjastyczną recenzję w starym komunistycznym magazynie kulturalnym z lat sześćdziesiątych. Było tam coś o krwi, o seksie i o robotnikach. To sobie pomyślałem, że może być niezłe. Ach ja głupi! Znaczy się w książce był seks, była krew i byli robotnicy. Tylko, że książka została napisana w roku 1933. I nie przeczę jak na trzydzieste lata to działo się tam ostro.
Skrót fabuły. Zapadła dziura na południu Stanów. Rodzina farmerów, którzy już bawełny nie uprawiają bo “patriarcha” rodu kopie doły na całej swojej farmie w poszukiwaniu złota. I robi to od lat piętnastu. Z mizernymi rezultatami choć coś tam znalazł w ciągu tych piętnastu lat. Dwóch synów, jeden żonaty (co jest bardzo istotne dla późniejszych wydarzeń), córka latawica co to daje każdemu oprócz biednego grubasa Pluta, który jest w niej beznadziejnie zakochany. Tay Tay, bo tak się nazywa ojciec rodu ma synową, z której jest niezła laska i “człowiek gdy zobaczy te dwa sterczące cudeńka to chce paść na czworaka i coś polizać” tak przynajmniej mówi Tay Tay. I to właśnie przez nią dzieje się w książce. Każdy facet po prostu traci dla niej głowę, niektórzy w sensie dosłownym.
O czym jest ta książka – o gorączce złota, o namiętnościach, i wreszcie również o tych robotnikach, którzy podczas strajku uruchamiają fabrykę i zięć Tay Taya Will ,ginie bo był inicjatorem strajku. Pewnie dlatego książka została przetłumaczona – pokazywała kapitalizm w jego najgorszej postaci. Choć to tylko fragment książki, choć dosyć istotny. A sam Will to był facet z krwi i kości, wyobracał wszystkie kobiety w książce, bo miał to COŚ.
Skończyłem, przeczytałem i odczułem ciężar prawie osiemdziesięciu lat jakie liczy sobie książka. Coś podobnego miałem z Faulknerem i jego “Azylem”. Tam też jest amerykańskie południe, tam też były namiętności ale wszystko już pokryte zostało patyną czasu. Lektura ogólnie nie najgorsza, ale na pewno nie obowiązkowa.
P. S. Tytułowe “Poletko pana Boga” to kawałek ziemi, który Tay Tay przeznaczył właśnie dla Stwórcy i, który miał być świętością nie do ruszenia ale i tak Tay Tay wykopał na nim dół w poszukiwaniu złota, którego nie znalazł.
Opublikowany w Książki | Otagowane: erskine caldwell, krew, książka, namiętność, poletko pana boga, południe usa, proza amerykańska, recenzja, robotnicy, seks, Stany Zjednoczone, złoto | Komentarzy: 2 »