Blog Charliego Bibliotekarza

Blog Charliego o wszystkim i o niczym.

Posty oznaczone jako ‘rower’

The story of lonely bicycle wheel…

Posted by charliethelibrarian w dniu 5 Grudzień 2011

Rower to piękna maszyna. Rower to zbiór wielu, bardzo wielu części zarówno drobnych jak i większych gabarytowo. Te części i elementy muszą ze sobą idealnie współpracować, muszą być zawsze w najlepszym stanie i być gotowe na wszystko. Czasem jednak jakiś bibliotekarz, który myśli, że jest profesjonalnym mountain bikerem, rozwali ważny element w swoim ukochanym rowerku, bo zjeżdżał jak szalony z pagórków w podkrakowskich lasach. Ten sam bibliotekarz niczego się nie nauczył po swoim wypadku i wciąż kusi los. Jednak tym razem za jego lekkomyślność zapłaciła niewinna ośka. Opowiem Wam historię smutną, rzewną, czasem nawet przerażającą. Będą łzy wzruszenia i radości, będą przekleństwa w chwilach gwałtownego uniesienia, ale mogę Wam już teraz zdradzić, że skończy się happy endem.

Biedne kółeczko z uszkodzoną ośką rozpoczęło wędrówkę do warsztatu remontowego. Odczuwało ono bardzo boleśnie brak swojego ukochanego towarzysza. Samotnie tocząc swoje szprychy poszukiwało nasze KOŁO substytutów szczęścia. Na początku próbowało KOŁO samoistnie stanąć na swej oponie. Przez chwilę wydawało się, że sukces został osiągnięty. Stało! Czuło powietrze przepływające przez szprychy, było przez chwilę samo dla siebie i nie potrzebowało nikogo, żadnego wsparcia, żadnej litości i współczucia. W tej jednej chwili KOŁO było władcą wszechświata, było w samym jego centrum. Przez chwilę miało wrażenie, że dokonało przełomu w rozwoju i wytyczyło nową ścieżkę innym jemu podobnym.

KOŁO SAMO!

KOŁO SAMO!

 

Niestety KOŁO nie jest przystosowane ewolucyjnie do tego, by samoistnie stawiać czoła przeciwnościom losu. Zimny prysznic nastąpił bardzo szybko.Bolesna była to lekcja życia. Nasze KOŁO poobijało sobie szprychy i jeszcze bardziej złamało ośkę, już i tak zniszczoną przez wstrętnego Charliego, który skazał KOŁO na wędrówki po zamglonym i zasmogowanym Krakowie.

Lekcja życia

Lekcja życia

 

Poszukiwanie oparcia zmuszało KOŁO do desperackich prób przytulania się do zupełnie obcych słupków. Nadzieje kółeczka na chwilę odpoczynku przy pewnym słupku zostały brutalnie zmiażdżone. Słupek to był zwykły dupek i nie wyrażał chęci pomocy dla kółka.

Słupek - dupek

Słupek - dupek

 

Dalsza wędrówka zaowocowała próbą przypodobania się rowerowi, który istniał w rzeczywistości 2D. KOŁO jest jednak trzywymiarowe i zupełnie nie pasowało do roweru płaskiego jak modelki z Fashion TV.

2D i 3D

2D i 3D

 

Przez zupełny przypadek KOŁO trafiło do biblioteki. Tam przez chwilę znalazło wsparcie i zrozumienie ze strony zakurzonych tomów, mogło nawet przez chwilę zawisnąć w powietrzu. Niestety o kręceniu się nie mogło być mowy. I choć gorąco namawiane na pozostanie za regałami, KOŁO opuściło z żalem gmach biblioteki.

 

Library wheel

Library wheel

Jeszcze długo trwała bezustanna wędrówka KOŁA po Krakowie, który w te dni jawił się niczym z obrazów Wyspiańskiego i wierszy Boya. Młodopolska aura towarzyszyła wędrówce KOŁA, przypominając wciąż o marności tego świata i bólu istnienia. Mgła wymieszana z powietrzem czarnym od dymu z kamienicznych pieców oblepiała KOŁO zimną, lepką warstwą uświadamiając jak ważna i istotna do odczuwania szczęścia całego organizmu jest sprawność i doskonałe zdrowie wszystkich jego elementów. Na szczęście warsztaty krakowskie uporały się z tą okropną usterką i KOŁO w pełni sprawne mogło dołączyć do ukochanego rowerka. Powrót był pełen wzruszeń i choć rower starał się zachować jak na prawdziwego ROWERA przystało i był ciut grubiański to KOŁO zdawało sobie sprawę, że w głębi swej ramy ROWER drży ze wzruszenia.

Happy end

Happy end

 

Mówiłem, że będzie happy end:) Teraz tylko szukam grupy filmowców, którzy zgodzą się napisać scenariusz, zgodzą się nakręcić film za zupełną darmochę, po to by podbić cały świat historią o samotnym kole! Ole!

 

 

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 4 »

Cisza…

Posted by charliethelibrarian w dniu 8 Październik 2011

Nad Polską swoje skrzydła rozpostarła CISZA. Jak Rzeczpospolita długa i szeroka CISZA pokryła całunem wszystko. Wszyscy wiemy jaka to jest CISZA . Ale czy będzie CISZĄ przed burzą? Czy jest CISZĄ jak makiem zasiał? Milczą wszyscy, każdy portal informacyjny i gazety, wszyscy nabrali wody w usta i nawet bulgocik się nie wydobywa.

Każdy kogo dotyczy CISZA trwa z kamienną miną i stoickim spokojem wystawionym na widok publiczny. Ale ja wiem, że w głębi duszy przebierają swoimi nóżkami z niecierpliwości i zdenerwowania. W głębinach i czeluściach swych jaźni palce mają już obgryzione co najmniej do drugiego paliczka. Chodzą pod kopułami swych czaszek w tę i z powrotem gwałtownym i szybkim krokiem. Skąd ja to wiem? Po prostu wiem.

CISZA jaka nas dotknęła nie będzie trwała długo, wielka to szkoda dla nas. Ja osobiście będę tęsknił za tą CISZĄ. Albowiem mowa jest srebrem a milczenie złotem, cisi i pokornego serca posiądą ziemię, CISZA to moment, za którym wszyscy zatęsknią, gdy odezwie się głupiec. A po weekendzie głupców będzie odzywało się wielu…

Ileż o CISZY powiedziano w ludzkiej historii… Dziwne to co prawda, że zamiast milczeć, to o CISZY tworzy się ładne sentencje. Ja ze swej strony nie będę naruszał tej błogosławionej CISZY w Ojczyźnie mej.

Wystarczy wejść sobie na obojętnie jaki portal informacyjny i zachłysnąć się brakiem, sami wiecie czego. Jakież to odświeżające i upajające. Można powiedzieć, że wreszcie same merytoryczne informacje. Ach, CISZO! Gdybyś tak mogła trwać i trwać… Ach, CISZO! Gdybyś zapanowała wśród tych wszystkich smutnych ludzi, którzy nie doceniają Twej siły i paplają trzy po trzy. Mam na myśli ludzi, których akurat dotyczysz. Ach, CISZO!

Nic to, ja dalej będę się cieszył tym jakże krótkim okresem spokoju. Reszta jest milczeniem…

Jesień do Krakowa przyszła. Nie lubię tego babska, może i jest kolorowa, ale jakiś taki fałsz spod jej płaszczyka brązowo-czerwono-zielonego wystaje. Co z tego, że rzuci ładnym kasztanem, jak wiadomo, że szykuje tylko miejsce Zimie. Ale nie smućmy się zbytnio. Póki co nie jest źle i dzisiaj pojeździłem sobie po Krk trochę. I mam coś dla Was:

bartsmiles

bartsmiles2

bartsmiles3

bartsmiles4

Znalezione na Bulwarach Wiślanych pod mostem Grunwaldzkim. Prawdopodobnie jest tego więcej. Ja wypatrzyłem tyle.

I chyba znalazłem gościa odpowiedzialnego za te plakaty: bartsmiles.

Tym pozytywnym akcentem zakończę mój wpis. Pamiętajcie: CISZA nie będzie trwała wiecznie.

Miłego sobotniego wieczoru Wam życzę. Ja ze swej strony mam zamiar dziś wspomóc moje państwo poprzez inwestowanie w akcyzę na alkohol. Taki ze mnie patryjota, wspomagam jak mogę Krajowy Monopol Spirytusowy:)

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 4 »

Pojazd do remontów…

Posted by charliethelibrarian w dniu 12 Wrzesień 2011

Oto co dzisiaj zobaczyłem na parkingu w jednej z dzielnic Krakowa:

Pojazd byłby i jest całkiem niezłą reklamą dla firmy remontowo – budowlanej, gdyby sam nie wyglądał, jakby zaraz miał oddać swą samochodową duszę do hali wiecznego warsztatu, gdzie benzyna leje się strumieniami, a słowo katalizator i ekologia nie istnieją.

Van

 

Van

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , | Zostaw Komentarz »

Ach, jak zapier…. czas!

Posted by charliethelibrarian w dniu 11 Kwiecień 2011

Jak w tytule posta, może troszkę wulgarnie ale już taki ze mnie Maxi cham. Żyję i mam się dobrze, choć ostatnio nic nie czytam, nic nie piszę na blogu. Zwalam wszystko na wiosenne przesilenie. Będzie garść informacji osobistych bo czasem tak trzeba. W końcu to blog o wszystkim i o niczem.

Kupiłem sobie rower, jest to mój pierwszy jednoślad od komunii, który jest fabrycznie nowy. I choć z rozrzewnieniem wspominam mojego Flaminga 3 to ten jest w chuj lepszy :) Dlatego też za bardzo nie mam czasu bo postanowiłem troszkę na poważniej zacząć uskuteczniać jazdę na rowerze. Pogoda jeszcze nie do końca jest sprzyjająca – dziś na przykład strasznie wiało. Rower wciąż się dostraja, że się tak wyrażę (może jak zrobię jakieś ładne zdjątka mojego nowego cacuszka to wrzucę tutaj). Ale jeżdżę i choć wyczynowcem nie jestem to różnicę między nowym rowerem a tymi moim gruchotami odczuwam wyraźnie.

Piszę tego posta po północy więc już poniedziałek, a jak poniedziałek to większość Polaków będzie miała poniedziałkowego doła. I jest w Krakowie ulica, która chyba upamiętnia i oddaje ten stan jaki po każdym weekendzie panuje w narodzie:

ul. Poniedziałkowy Dół

ul. Poniedziałkowy Dół

Próbowałem znaleźć jakiegoś autochtona i wypytać się czy naprawdę mieszkańcy tak bardzo nie lubią poniedziałków, ale nie udało się :(

Aby nie mieć doła w poniedziałek coś na rozweselenie. Dziś w pewnym dużym sklepie sportowym zmuszony zostałem do zakupu pewnej części do roweru niezbędnej do tego aby rower poruszał się w sposób jak najbardziej ergonomiczny. Część owa to komora z elastycznego materiału (najczęściej z gumy), wypełniona gazem (najczęściej powietrzem) tłoczonym poprzez wentyl. Jej zadaniem jest utrzymywanie ciśnienia gazu wypełniającego przedmiot ją zawierający, a przez to zapewnienie mu pożądanych właściwości użytkowych – przede wszystkim sprężystości. (Żródło: Wikipedia). Jak się pewnie wszyscy domyślili chodzi o DĘTKĘ. Jednak w sklepie sportowym sprzedają coś innego:

Dentka

Dentka

Wiem, że się czepiam, przecież nikt nie jest nieomylny. Po prostu teraz wiem, że Bronek jest prezydętem wszystkich Polaków. Sklep swoją drogą bardzo porządny (Darmowa reklama!). Przepraszam, za jakość zdjęcia ale tak na chybcika było robione.

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 4 »

Fakir i manifa…

Posted by charliethelibrarian w dniu 7 Marzec 2011

Niedzielę miałem całkiem interesującą. Najpierw pod Kościołem Mariackim zobaczyłem tego oto osobnika:

Fakir na rynku

Fakir na rynku

Trzeba przyznać, że chłopak miał pomysł na sztuczkę. Po chwili zastanowienia tajemnicę lewitacji łatwo rozgryźć. Jednak pomysł i wykonanie zasługują na jak najwyższe uznanie. Fakir wzbudzał sporą sensację wśród przechodniów. Wróżę mu sporą karierę na zbliżający się sezon turystyczny. Bo wiadomo, że krakusom znudzi się szybko ale nowi turyści pojawiają się co chwila. Numer trochę statyczny jednak daje radę.

A kawałek dalej na Karmelickiej natknąłem się na Manifę. Wiedziałem, że będzie szła ale nie spodziewałem się, że na nią zdążę i trafię. Manifa choć głośna i barwna – nie była zbyt liczna. Wczoraj minęło sto lat, kiedy kobiety walczące o swoje prawa po raz pierwszy zaprotestowały w Krakowie. Ciekawe czy sto lat temu było tych kobiet więcej. Wrzucę fotkę trochę podrasowaną :D

Manifa

Manifa 2011

Niektóre z haseł:

Zamiast rycerskości...

Zamiast rycerskości...

 

Dwa etaty...

Dwa etaty...

 

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 6 »

Na rower…

Posted by charliethelibrarian w dniu 5 Luty 2011

Wsiadajcie na rowery albowiem nie znacie dnia ani godziny:

Cyanide and Happiness, a daily webcomic
Cyanide & Happiness @ Explosm.net

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , | Zostaw Komentarz »

Dżoana radzi…

Posted by charliethelibrarian w dniu 17 Grudzień 2010

Jako, że Charlie śledzi na bieżąco internety wszelakie, nie mogło mej uwadze  ujść słynne tapl madl z Joanną Krupą. W sensie tego wiralu internetowego a nie programu telewizyjnego.

Dziś w drodze do pracy a dziś było sporo poniżej zera, doszedłem do wniosku, że nie ma nic bardziej ożywczego, pobudzającego, dającego kopa niż przejażdżka na rowerze w taką pogodę. Niepotrzebne człowiekowi kawusie, enerdżajzery czy inne dopalacze.  A że Joanna Krupa modelką jest i na pewno prowadzi zdrowy tryb życia więc chyba nie skłamię jeśli w jej usta włożę te słowa…

Mam nadzieję, że nie łamię jakiś praw do tego sposobu zapisu słów Joanny, bo wiem, że są koszulki z tapl madl, w których zresztą ona się pokazuje co dowodzi (w co chcę wierzyć) dużego dystansu do siebie i poczucia humoru.

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , | Zostaw Komentarz »

Zbawion będziesz…

Posted by charliethelibrarian w dniu 23 Październik 2010

Wspominałem już nie raz, nie dwa, że to miasto mnie zaskakuje wciąż i wciąż. Tym razem objawili się na Błoniach chrześcijańscy, miejscy partyzanci. I wysmażyli na ścieżce przepiękne wezwanie zaczerpnięte z Nowego Testamentu a dokładniej z Listu do Rzymian 10,9. Poruszyło mnie ono do głębi i wzbudziło refleksję na tematy uniwersalne takie jak Bóg, śmierć, miłość oraz last but not least co dzisiaj zjeść na obiad. Nie mogłem się powstrzymać i cyknąłem fotki.

Cały fragment brzmi tak: “Bo jeśli ustami swymi wyznasz, że Jezus jest Panem,i uwierzysz w sercu swoim,że Bóg wzbudził go z martwych,zbawiony będziesz.” W sumie lepsze to niż jakieś tam Wisła ku**a czy inne podobne bazgroły. A owi urban christian guerrillas na pewno jeszcze uderzą.

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , | 1 komentarz »

Żal, żal za rowerem…

Posted by charliethelibrarian w dniu 6 Sierpień 2010

Spotkała mię tragedyja niemała jakaś złodziejska ręka sięgnęła po mój rower! W sumie sam sobie winien jestem bo na pokuszenie go wystawiałem.

W związku z tym tragicznym dla mnie wydarzeniem, duszę mą zalała poetycka wena i oddałem się twórczości.

Na pierwszy ogień pójdzie parafraza “Inwokacji” z “Pana Tadeusza” autorstwa wiadomo kogo, a jak ktoś nie wie to nie chcę z takim osobnikiem gadać bo to wstyd.

Do roweru/rowera

Rowerze! Pojeździe mój! Ty jesteś jak zdrowie;

Ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,

kto Cię stracił. Dziś zwrotność Twą w całej ozdobie

Widzę i opisuję, bo tęsknię po Tobie.

Ramo święta, co kolor miałaś fioletowy!

I w kołach dwóch świeciłaś, Ty co kształt rowerowy

Cały, ochraniasz wraz z jego łańcuchem.

Jako mnie rowerzystę do zdrowia powróciłaś cudem,

Gdy od leniwej matki pod Twoją opiekę

Ofiarowany, drętwą podniosłem powiekę

I zaraz mogłem na Twych kształtach rogu,

Wędrować i za zwróconą formę podziękować Bogu.

Tak nas dowieź cudem, na parkingu łono.

Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną,

Do Tych łańcuchów smarowanych, do przerzutek naoliwionych

Idealnie na stalowych zębatkach rozłożonych.

Do tych śrubek malowanych chromem rozmaitem,

Poczernianych towotem, posrebrzanych niklem.

Gdzie bursztynowy odblask, szprycha jak śnieg biała,

Gdzie wysokim piskiem hamulec pała.

A wszystko przepasane farbą, linką,

Po to by sobie jeździć zieloną dolinką.

Na drugi ogień pójdzie bajeczka z morałem.

Charlie i rowerek

Był sobie raz Charlie i jego rowerek,

Żyło im się dobrze nie mieli usterek.

Charlie rowerkiem po Krakowie śmigał,

Od policyjnych mandatów cały czas się migał.

Był jednak między nimi jeden felerek,

Bo Charlie w weekendy, na rynku zostawiał rowerek.

Charlie bibliotekarz, w końcu nie idiota,

Po pijaku nie jeździł, włączał autopilota.

I stał całe weekendy rowerek samiutki

Bo Charlie szedł napić się wódki.

Charlie zostawiał rowerek, koło House of Beer,

Bo przenigdy nie napadł go tam żaden zbir!

Skończyła się jednak dobra passa Charliego

Oraz, rowerka jego fioletowego.

Połakomił się na rowerek jakiś łotr okrutny,

Charlie dostał nauczkę, gdyż był zbyt pewny i butny

Dni pochmurne nastały dla Charliego,

Bo utracił wiernego towarzysza swego.

Morał z tej bajki mamy oto taki:

Pilnuj swego roweru nawet jak jest byle jaki!

Mam jeszcze w zanadrzu kilka pomysłów na dzieła literackie – między innymi powieść egzystencjalną, heroic fantasy oraz epopeję dla cyklistów ale już nie dla żydów ani masonów. Obiecuję, że twórczość zamieszczał będę a następny rower solidnym łańcuchem przypinał.

(albo po prostu na picie będę jeździł tramwajem).

P. S. Dziękuję koleżance Natalii za recenzowanie moich wypocin.

Opublikowany w Praca, Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , | Zostaw Komentarz »

Autobusem do ślubu…

Posted by charliethelibrarian w dniu 31 Lipiec 2010

To miasto nie przestaje mnie zaskakiwać.

Pomykam sobie rowerkiem a tu taki widok:

Monika i Karol

Monika i Karol

Stał sobie pod kościołem autobus Młodej Pary.

Przez chwilę myślałem, że to autko właśnie Państwa Młodych ale po rozmowie z kierowcą okazało się, że to podwózka dla gości. Co i tak jest pomysłem genialnym jak dla mnie :)

Z mojej strony Wszystkiego Najlepszego Monice i Karolowi (zajebiste imię swoją drogą :D ), jeśli z takim jajem zaczynają wspólne życie to na pewno nie będą się nudzić! A to w sumie najważniejsze jest!

Ciekawe tylko jak wygląda sprawa kanara i braku biletu – pewnie zamiast mandatu karna bania wódki do wypicia!

P. S. Aha i starszemu panu na rowerze, który zaczął dzwonić na straż miejską bo autobus na chwilę zaparkował na ścieżce rowerowej i  ten facet za chuja nie miał jak go wyminąć (!) życzę trochę luźniejszego podejścia do życia. Są okazje kiedy należy na chwilkę przymknąć oko na przepisy a to właśnie była jedna z tych okazji!

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , | Zostaw Komentarz »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.