Blog Charliego Bibliotekarza

Blog Charliego o wszystkim i o niczym.

Posty oznaczone jako ‘film’

Skrzetuski na Facebooku…

Posted by charliethelibrarian w dniu 27 Lipiec 2011

Był już Jagiełło, to czas na kolejną postać. Tym razem znaną wszystkim z literatury polskiej. Mam nadzieję, że się spodoba:)

Jan Skrzetuski Fake Facebook Profile

Jan Skrzetuski Fake Facebook Profile

 

I jak może być? Czy raczej humor na poziomie prowadzącego “Familiadę”?

P. S. Korzystałem z dostępnych w sieci kadrów z filmu “Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana. Tak piszę, żeby nie było.

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 2 »

Dobra rozrywka…

Posted by charliethelibrarian w dniu 3 Marzec 2011

Jesteście moi drodzy kinomaniakami? Uważacie się za skarbnicę wiedzy o filmach, aktorach i tak dalej. A może po prostu zwyczajnie lubicie oglądać filmy, znacie klasyki ale nowości również. Chciałem wam przedstawić świetny quiz. (Klikać  na obrazek przenosi do quizu :) )
Famous objects
Pokrótce: zabawa polega na tym, że mamy rysunek obiektu z jakiegoś filmu. Obiektu, który w charakterystyczny sposób odcisnął swoje piętno w filmie. I mamy tytuł – wpisujemy literki i jeśli zgadniemy literkę ta się pojawia. Jeśli nie zgadniemy to mamy kilka strzałów. Trochę przypomina to popularnego wisielca. Zabawa jest przednia, przynajmniej ja miałem fun jakiego dawno nie zaznałem. I to całkiem na trzeźwo!

Niestety zabawa tylko dla znających angielski oraz angielskie tytuły filmów. Co i tak jest świetną okazją do podszkolenia swojej wiedzy i znajomości tego lingua franca dwudziestego pierwszego wieku. Dodam, że baza filmów jest aktualizowana w oparciu o sugestie użytkowników więc jest szansa, że nie będzie to jednorazowa rozrywka. Enjoy!

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , | Zostaw Komentarz »

Winston Groom “Forrest Gump”

Posted by charliethelibrarian w dniu 6 Luty 2011

Winston Groom "Forrest Gump"

Winston Groom "Forrest Gump"

Po długich, jakże długich polowaniach na tę książeczkę udało mi się dorwać ją w swoje łapki. Określenie książeczkę pasuje idealnie bo nie jest to opasłe tomisko. I książeczka nie jest bynajmniej określeniem pejoratywnym – znaczy się w kontekście lekceważenia. “Forrest Gump” to mądra książka, nawet bardzo mądra. Ale mówiąc o książce nie obejdzie się bez porównań do filmu, który poznałem wcześniej niż książkę. Bez tych porównań się nie da. Moje ostrożne przypuszczenia są takie, że większość osób z mojego pokolenia nawet nie wie, że Zemeckis  nakręcił film na podstawie książki. Film pana Roberta na trwale wpisał się złotymi głoskami w historię kina, popkultury, wrył się w świadomość wielu ludzi. A sceny z tego filmu stały się kultowe. Film Zemeckisa jest świetny, ale książka jest zdecydowanie lepsza. Po pierwsze jest prawdziwsza. Zemeckis postać Forresta wyidealizował, wiem jak to brzmi ale w filmie Forrest nie robi nic złego. Wszystko przytrafia mu się nie z jego winy. Jego historia jest ckliwa i wzruszająca – co spodobało się wielu milionom ludzi. W książce Forrest jest idiotą ale również geniuszem. Jest typem, którego lekarze określają idiota savant. Nawet w książce pojawia się to określenie. W skrócie chodzi o to, że debil (to nie żadne negatywne określenia ale medyczny termin), który nie potrafi sobie zawiązać sznurówek i ma problemy z zapamiętaniem kilku zdań równocześnie zna i rozumie! fizykę kwantową, a szachy ma w małym paluszku. Taki jest właśnie Forrest. Kretyn nie potrafiący zapamiętać kilku zagrań w “futbola”, jednocześnie jest matematycznym geniuszem. Facet, który gdy ma przemawiać publicznie jedyne co umie powiedzieć to “CHCE MI SIE SIKU”, wygrywa międzynarodowy turniej szachowy. Oto cały Forrest, w filmie łagodny jak baranek, grzeczniutki, niewinny. W książce już taki nie jest. Cała historia z Jenny, która była taka romantyczna w filmie, w książce jest również romantyczna ale jest również bardziej hmm… życiowa. Forrest i Jenny nie byli żadną platoniczną miłością bo jak nam opowiada Forrest:  “wyprawialiśmy rzeczy o jakich nawet nie śniłem. Ale Jenny miała niesamowite pomysły! Pokazywała mi różne pozycje, co to bym sam na nie nigdy nie wpadł…”. Gdyby w filmie Zemeckis pokazał Forresta jak jara zielsko i pije wódę to raczej taki “normalny” to znaczy taki nie całkiem niewinny Forrest nie spodobałby się tak wielu ludziom (mam nadzieję, że ludzie, którzy nie palą zielska i nie piją wódy nie obrażą się, że uznałem te czynności za “normalne”). Po przeczytaniu książki znacznie bardziej wolę tego książkowego Forresta. Po pierwsze ma więcej przygód niż ten z filmu. Po drugie nie jest takim niewinnym cielęciem jak Tom Hanks i jak trzeba to potrafi przypierdolić komu trzeba, choć jego podejście do życia można określić jako “płyń z prądem”. Gump przyjmuje los i wszystkie wypadki ze stoickim spokojem, ale gdy trzeba potrafi zawalczyć o swoje. A wszystko to robi w prosty i nieskomplikowany sposób idioty. Forrest sam z siebie nie potrafi oszukiwać, robi to jedynie na życzenie innych osób co często wpędza go w kłopoty. Książka nie kończy się może klasycznym happy endem ale przesłanie jest proste – ważne jest by spojrzeć na swoje życie i tak jak Forrest powiedzieć “nie było nudne jak flaki z olejem”

Groom napisał książkę ironiczną i pouczającą. Postać Forresta pozwala spojrzeć na nas, tak zwanych “normalnych” ludzi z zupełnie innej perspektywy. Forrest to idiota i jako taki może sobie pozwolić na bardzo wiele w społeczeństwie. Ludzie przebaczają idiotom ich prawdomówność i szczerość biorąc je za przejaw debilizmu. Zresztą w książce jest kilka odniesień do literatury światowej i roli idioty czy też błazna w wielu dziełach literackich. A rolą tą jest właśnie obnażanie obłudy, hipokryzji czy też śmieszności ludzi. Jak wspomniałem na początku mądra bardzo mądra książka. Polecam, każdemu idealnie nadaje się na jakieś życiowe dołeczki czy też chwile zwątpienia. Postaram się kupić sobie egzemplarz coby książeczkę mieć pod ręką.

Opublikowany w Książki | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 8 »

Bo bibliotekarz to nie praca, to Twoje życie!

Posted by charliethelibrarian w dniu 22 Kwiecień 2010

Fragmencik z filmu “Bibliotekarz III – Klątwa Kielicha Judasza”. Kino to może niezbyt ambitne. Ale nie jest takie złe. Szybko się ogląda i szybko zapomina.

Ach jakież to prawdziwe :)

Opublikowany w Praca | Otagowane: , , , | Komentarzy: 2 »

Unia Europejska a fajki…

Posted by charliethelibrarian w dniu 17 Listopad 2009

Przypomniał mi się pomysł UE co do czarno-białych opakowań paczek papierosów. Wiem, że news jest stary ale tak sobie o nim pomyślałem. Kurczę Ci goście w Brukseli naprawdę się nudzą. Nie lubię papierosów, nie palę (przynajmniej od tego nałogu nie jestem uzależniony). Palacze na przystankach mnie wkurwiają. Ale rozumiem, że jeśli ktoś chce się truć to nic mi do tego. Bo przecież składki zdrowotne, które odprowadzam tak czy siak idą na leczenie różnych dolegliwości w tym chorych na raka płuc palaczy, alkoholików z marskością wątroby itede itp. No ale pomysł coby wprowadzać paczki czarno – białe z napisem ostrzegającym przed chorobami, który tak czy siak teraz jest? Ludzie nie patrzą na paczkę tylko na zawartość, palacze mają w dupie czy palą z paczki kolorowej czy czarno – białej. Na sprzedaż nie będzie to miało raczej wpływu. Tutaj jednak chodzi o zasadę, po prostu jakiś urzędas musiał się wykazać i wpadł mu genialny pomysł do głowy. Kolejny doskonały przykład europejskiej biurokracji.
Od razu mnie się nasuwa na myśl film Johna Carpentera z 1988 roku pt. “ONI ŻYJĄ”. Co prawda jest to kino science – fiction ale jakoś tak te napisy jakie widzi główny bohater bardzo mi do pomysłu unijnego pasują. Dla przykładu fragment:

Jeszcze dojdzie do tego, że Unija nasza kochana naprawdę będzie nam zapodawać instrukcję jak żyć od narodzin aż do upragnionej (po takim życiu) śmierci.

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , , | Zostaw Komentarz »

A propo Testosteronu

Posted by charliethelibrarian w dniu 4 Maj 2009

Na dole w jednym z wpisów dałem fragment Testosteronu. Filmu, który mnie osobiście podoba się bardzo. Dwa czy trzy dni temu rozmawialiśmy ze znajomymi właśnie na temat tego wybitnego dzieła (wcale nie ironizuję), od razu można było zauważyć linię podziału: kobietom film się nie podobał, uważały go za nudny i bez sensu oraz baardzo tendencyjny. A faceci zupełnie odwrotnie – mówili, że to film pokazujący prawdziwe oblicze kobiet i że my mężczyźnie jesteśmy tylko pionkami w odwiecznej ewolucyjnej grze.
Uważam, że kobiety po prostu nie rozumieją całej atmosfery filmu – chodzi mi o to, że siedzi kilku gości przy wódce i gada o życiu, kiedy wyraziłem ten mój pogląd na forum koleżanka skwitowała to krótko:
- No to jeśli tak to wygląda – to strasznie nudni jesteście. Bo gadacie bez sensu.
Odpowiedziałem, że ona zwyczajnie tego nie zrozumie, bo owszem i może kiedyś piła z facetami i myśli, że wie jak to wygląda “od środka” ale tak naprawdę niczego nie wie. Bo jeśli w gronie facetów jest jakaś laska, to oni NIGDY nie będą zachowywać się tak jak w swojej bezpiecznej, męskiej kompanii.
Uff, ale się rozpisałem. Nadmienię jeszcze, że z kumplami oglądaliśmy ten film na KACA w akademiku – to było NASZE lekarstwo na tą ciężką przypadłość – i nie ma nic lepszego niż zimny browar, który sączony powoli pozwala zwalczyć zgubne skutki picia wódki oraz cudowne teksty z Testosteronu. Na przykład ten:

Jest ich oczywiście jeszcze pełno. Cały film to majstersztyk jeśli chodzi o teksty.

Opublikowany w Wpisy | Otagowane: , , , , | Zostaw Komentarz »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.