Blog Charliego Bibliotekarza

Blog Charliego o wszystkim i o niczym.

Archiwum dla Wrzesień 29th, 2011

Stieg Larsson “Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”

Posted by charliethelibrarian w dniu 29 Wrzesień 2011

Stieg Larsson "Mężczyźni..."

Stieg Larsson "Mężczyźni..."

Charlie ma dla Was książkę, która triumf popularności ma już za sobą. Wspominałem gdzieś, że za kryminałami nie przepadam, a tu bach! Postanowiłem jakoś zaznaczyć, że nie tylko czytuję kurzem pokryte manuskrypty z minionych stuleci, ale również oczęta swe kieruję na cokolwiek nowszą literaturę. Cóż by tu powiedzieć o Larssonie i jego trylogii “Millennium” – wydaje mi się, że raczej czytająca część Polski słyszała co nieco o tym kryminale. Jestem laikiem jeśli chodzi o kryminały, ale to chyba Larsson rozpoczął inwazję kryminałów ze Skandynawii na nasz piękny słowiański kraj. Zalał nas tymi kryminałami jak niegdyś jego przodkowie rozlali się w postaci “Potopu” po Rzeczpospolitej. (Jeśli macie za mało słów kryminał, kryminały w tej wypowiedzi to teraz Wam podrzucam:) Abstrahując od tego szwedzkiego “Potopu”. Z czym Wam się kojarzy Szwecja? Abba, Roxette, zimna, dobra wódka, chłodne blond piękności, które raczej przypominają posągi niż kobiety z krwi i kości? A może z czymś innym? Szwecji z Waszych wyobrażeń raczej w książce Larssona nie uświadczycie.

Krótko o fabule: dziennikarz ekonomiczny, który został skazany za zniesławienie znanego finansisty postanawia się wycofać z aktywnego życia zawodowego. Jak z nieba spada mu zlecenie napisania kroniki rodzinnej znanego w Szwecji rodu przemysłowców. Nestor rodu pod przykrywką tej kroniki zleca mu jednak prowadzenie śledztwa w sprawie zaginionej przed laty siostrzenicy. Mikael nie wierzy, że uda mu się rozwikłać zagadkę, ale podejmuje się wyzwania. Zadanie jest trudne i pracochłonne. Oprócz głównej postaci dziennikarza mamy jeszcze postać młodej niedostosowanej społecznie dziewczyny, Lisabeth. Dziewczę to jest niezłym ziółkiem i najlepszą hakerką w Szwecji. Wspólnie z Mikaelem zajmą się sprawą porwanej Harriet Vagner. Rezultaty ich śledztwa zaskoczą wszystkich, łącznie z głównymi bohaterami.

Tyle o fabule. Przeczytałem to opasłe tomisko. Nawet mi się podobało, ale szału nie było. Zastanawiam się skąd ludzie wzięli te wszystkie bardzo entuzjastyczne opinie i recenzje. Takie tam czytadło – nawet trochę przydługie. Dopiero koło trzechsetnej strony zaczęła mnie troszkę wciągać. Wrażenia po lekturze – stanowczo w Szwecji piją za dużo kawy. Chryste, tam idą spokojnie ze trzy dzbanki kawy na stronę. Ja wiem, że w Szwecji ciężko jest wódkę dostać, ale żeby sobie to odbijać pijąc hektolitry kawy! Druga sprawa – drobiazgowość opisów wszelakiego sprzętu elektronicznego. Naprawdę drażniło mnie to, że gościu ma komputer z dyskiem 60 giga, łączem, podświetlaną klawiaturą i kurwa czytnikiem kart, wszystko opisane i wymienione jak na jakimś folderze reklamowym. Autor starał się widocznie dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców i opisać im wygląd laptopa. (W sumie to zrozumiałe jest – książka była pisana na początku wieku). Co nie zmienia faktu, że mnie to irytowało.

Ogólnie jak napisałem wcześniej – książka mi się podobała. Napisana wartko, strony połykało się bardzo szybko. Jednak świat “Millennium” nie wciągnął mnie, aż tak bardzo. Mam w zasięgu następne dwa tomy, ale dam im trochę poleżeć za nim się do nich zabiorę.

 

P. S. Całkiem fajny artykuł o Larssonie w “Wyborczej”.

Opublikowany w Książki | Otagowane: , , , , , , , , , , | Komentarzy: 6 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.