Czytam sobie na gazecie.pl list jakiegoś rozżalonego rowerzysty, że mu piesi wchodzą na ścieżki rowerowe i łamią przepisy drogowe. I że nie powinno być takich sytuacji. Ja sam poruszam się po grodzie Kraka rowerem właśnie – tam gdzie mogę jeżdżę po ścieżkach tam gdzie nie mogę jeżdżę po chodniku. Tak właśnie – jeżdżę po chodniku. Z tym, że wszystko opiera się o zwykłą ostrożność, uprzejmość i zrozumienie. Jadąc po chodniku nie gnam jak szalony, nie dzwonię na pieszych, którzy mnie blokują tylko grzecznie proszę o ustąpienie miejsca. Ludzie wtedy naprawdę zupełnie inaczej reagują. Wolę narazić się pieszemu niż kierowcy samochodu. Zastanawiam się czy ten gościu co napisał ten list ma czyste sumienie. Ja przyznaję się bez bicia – łamię przepisy ruchu drogowego w sytuacjach kiedy uważam, że znacznie lepiej będzie ominąć coś, wyprzedzić czy skrócić sobie drogę niezgodnie z przepisami. Naprawdę wszystko rozbija się o logikę i zwykłe rozeznanie w sytuacji – bo gdyby tak naprawdę człowiek chciał jeździć według przepisów, które czasami są naprawdę durne i zupełnie nieprzystające do rzeczywistości to rower wcale nie byłby lepszym środkiem lokomocji. Konkluzja jest prosta – rowerzyści nie krzyczcie na pieszych, piesi starajcie się zrozumieć rowerzystów w końcu wszyscy chcemy tylko przedostać się z punktu A do punktu B. Pozdrówki i do zobaczenia na szlaku, ścieżce, jezdni, chodniku czy co tam kto woli
Archiwum z Maj 2009
Rower w Krakowie
Posted by charliethelibrarian w dniu 26 Maj 2009
Opublikowany w Wpisy | Otagowane: gazeta, kraków, piesi, rekreacja, rower, ścieżki | Zostaw Komentarz »
Powrót zza grobu…
Posted by charliethelibrarian w dniu 19 Maj 2009
Tak jak już kilka razy wspominałem – systematyczność w pisaniu na tym blogu nie jest moją dobrą stroną.
Przez ten czas od kiedy ostatni raz tu zajrzałem sporo się wydarzyło: a to związkowcy nie rozmawiali z premierem, a to przez Kraków przeszło zgorszenie w postaci parady równości itd…
Ja ze swej strony przeżyłem juwenalia krakowskie. Szóste w moim życiu i mam nadzieję, że już ostatnie..
Nie to zdrowie już. Poza tym zauważam naprawdę olbrzymie zmiany w sposobie świętowania juwenalii na Miasteczku Studenckim AGH. Za moich czasów (jak to brzmi
) naprawdę było mniej chamstwa, buractwa, bójek. To co widziałem na miasteczku w weekend juwenaliowy to naprawdę woła o pomstę do nieba!! Bydło to za małe określenie na ludzi, którzy mają być elitą narodu. I choć sam biję się w piersi, że wcale lepiej nie wyglądałem to mimo wszystko czułem przepaść między tymi ludźmi a nami, którzy już skończyli studia.
Pewnie to takie gadanie w stylu “za moich czasów” ale coś w tym jest. Zachowują się coraz gorzej i niedługo sami na siebie bicz ukręcą w postaci coraz większych represji. Obym był złym prorokiem ale wszelkie znaki na .niebie i ziemi na to wskazują.
Opublikowany w Wpisy | Otagowane: agh, juwenalia, kraków, miasteczko studenckie | 1 komentarz »
A propo Testosteronu
Posted by charliethelibrarian w dniu 4 Maj 2009
Na dole w jednym z wpisów dałem fragment Testosteronu. Filmu, który mnie osobiście podoba się bardzo. Dwa czy trzy dni temu rozmawialiśmy ze znajomymi właśnie na temat tego wybitnego dzieła (wcale nie ironizuję), od razu można było zauważyć linię podziału: kobietom film się nie podobał, uważały go za nudny i bez sensu oraz baardzo tendencyjny. A faceci zupełnie odwrotnie – mówili, że to film pokazujący prawdziwe oblicze kobiet i że my mężczyźnie jesteśmy tylko pionkami w odwiecznej ewolucyjnej grze.
Uważam, że kobiety po prostu nie rozumieją całej atmosfery filmu – chodzi mi o to, że siedzi kilku gości przy wódce i gada o życiu, kiedy wyraziłem ten mój pogląd na forum koleżanka skwitowała to krótko:
- No to jeśli tak to wygląda – to strasznie nudni jesteście. Bo gadacie bez sensu.
Odpowiedziałem, że ona zwyczajnie tego nie zrozumie, bo owszem i może kiedyś piła z facetami i myśli, że wie jak to wygląda “od środka” ale tak naprawdę niczego nie wie. Bo jeśli w gronie facetów jest jakaś laska, to oni NIGDY nie będą zachowywać się tak jak w swojej bezpiecznej, męskiej kompanii.
Uff, ale się rozpisałem. Nadmienię jeszcze, że z kumplami oglądaliśmy ten film na KACA w akademiku – to było NASZE lekarstwo na tą ciężką przypadłość – i nie ma nic lepszego niż zimny browar, który sączony powoli pozwala zwalczyć zgubne skutki picia wódki oraz cudowne teksty z Testosteronu. Na przykład ten:
Jest ich oczywiście jeszcze pełno. Cały film to majstersztyk jeśli chodzi o teksty.
Opublikowany w Wpisy | Otagowane: film, kobiety, komedia, testosteron, życie | Zostaw Komentarz »